UFC

Daniel Cormier reaguje na wpisy McGregora: „Zajmij się tymi gośćmi, którzy kopią ci d*pę!”

Daniel Cormier po raz kolejny zareagował na wpisy Conora McGregora. Irlandczyk obrażał popularnego „DC” za pomocą Twittera, a ten znów udzielił mu porady… Choć z mniejszą dozą współczucia.

„Notorious” w ostatnim czasie znalazł się na ustach wszystkich po tym, jak publicznie nawiązał do śmierci ojca Khabiba Nurmagomedova. Irlandczyk zdecydowanie przekroczył pewne granice i wielu udzieliło publicznych wypowiedzi. Jedną z tych osób był były mistrz kategorii ciężkiej i półciężkiej, a obecnie komentator UFC, Daniel Cormier. Amerykanin odniósł się do wpisów McGregora oraz grożenia Dustinowi Poirierowi i jego rodzinie po porażce na UFC 264:

– Wiesz co najbardziej niepokoi? To nie stało się dzień-dwa po walce. Minęły już tygodnie od tego starcia. To znaczy, że Conor przemyślał tę odpowiedź, zanim ją zamieścił. Przesadził, całkowicie. Gdy mówi się takie rzeczy, to już jest wołanie o pomoc.

„Notorious” nie przyjął tych słów zbyt dobrze, choć brzmi to jak niedopowiedzenie. Irlandczyk zamieścił – po czym, a jakże, usunął – kolejne, wymierzone bezpośrednio w „DC”:

– „Dobre przyjęcie przez Poiriera” gruba naje*ana spier*olina DC.

Cormier na antenie DC & RC odniósł się do słów Conora McGregora:

Sprawdź!  (VIDEO) Pierwsze słowa Marcina Tybury po wygranej z Harrisem! "Za wcześnie jeszcze, żebym domagał się walki o pas."

McGregor, posłuchaj mnie, kolego. Nie przejmuj się mną. Nie przejmuj się Danielem Cormierem. Olej to, co mówię, jak się ubieram, czy jak wyglądam. Naprawdę, nie rób tego. Zajmij się tymi gośćmi, którzy kopią ci d*pę za każdym razem, gdy wchodzisz do oktagonu!

– Mówiąc o „wołaniu o pomoc” nie miałem na myśli nic złego. Chciałem mu przekazać „stary, znajdź ludzi, którzy pomogą ci naprostować pewne sprawy.” Nie muszę być kolegami z Conorem, nie obchodzi mnie co o mnie myśli. Dalej będę wykonywał swoją robotę. Jak zasłuży na pochwałę, to go pochwalę. Jak będę musiał – będę krytykował.

Źródło: Twitter, DC & RC show

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *