UFC

Błachowicz zawalczyłby na gali freakowej za dwa razy większą gażę? „Razy dwa co w UFC? Już mnie życie nauczyło, żeby…”

Jan Błachowicz zdradził, czy zawalczyłby na gali freakowej, gdyby zaoferowano mu gażę dwa razy większą, niż ta, jaką aktualnie dostaje za walki w UFC.

„Cieszyński Książę” to były mistrz największej na świecie organizacji MMA. Najpierw w pięknym stylu przez nokaut techniczny pokonał Dominicka Reyesa, a następnie wygrał z niepokonanym Israelem Adesanyą. Niestety w ostatnim starciu stracił pas na rzecz weterana Glovera Teixeiry.

Fighter już wcześniej był pytany o to, co myśli na temat gal freakowych. Nie ukrywał, że mu się to nie podoba, ale rozumie cały projekt ze strony biznesowej. Jeśli kibice chcą to oglądać, to ktoś takie wydarzenie zorganizuje.

– Ktoś pójdzie dwa razy na salę i już jest ekspertem. Do tego coraz częściej mamy w MMA “koncert życzeń”, z tym zawalczę, a z tym nie. Jest jeszcze jedna rzecz: znam wielu zawodników, którzy całe życie tyrają i dostają za to śmieszne pieniądze. Za to płaci się krocie jakimś śmiesznym kolesiom znanym w sieci.

– Ale tak jest nie tylko w MMA, jest popyt, jest podaż. Gówno zawsze się sprzedaje, a ludzie chętnie je kupują. Z jednej strony to rozumiem, jeżeli ktoś chce coś kupić, to trzeba mu to sprzedać. Dlatego się nie oburzam i nie zawracam sobie tym głowy. I tak tego nie zmienię – powiedział w wywiadzie dla portalu Sportowe Fakty.

Sprawdź!  Alex Pereira ostrzeżony przed ciosami Błachowicza: "To, jak nokautuje rywali, jest..."

Tym razem fighter rozmawiał z Przeglądem Sportowym i ponownie został zapytany o to, co myśli na temat freaków, które podbijają polską scenę MMA.

– Jest popyt, jest podaż. Ktoś chce to oglądać, ktoś chce za to płacić. I fajnie, ja to rozumiem. Nawet jak nie chcę, to zawsze ktoś podeśle i… Śmieszne. Tyle. Śmieszne i żenujące czasami.

Padło również pytanie o walkę dla takiej organizacji, gdyby zaoferowano mu podwójną gażę. Błachowicz przyznał, że jest to raczej nierealne, by dostał kwotę, która przekonałaby go do występu w federacji freakowej. Podkreślił jednak, że nauczył się, by „nigdy nie mówić nigdy”.

– Razy dwa co w UFC? Mówimy raczej o niemożliwościach. Znaczy, wiesz, nigdy się nie mówi nigdy. Już mnie życie nauczyło, żeby nigdy nie mówić nigdy, ale na dzień dzisiejszy na sto procent nie.

Źródło: Sportowe Fakty/Przegląd Sportowy

Sprawdź!  Świetne wyniki oglądalności UFC 267 z udziałem trzech Polaków! Jan Błachowicz przyciągnął ogromną liczbę kibiców

Bartosz

Od lat prawdziwy fan piłki nożnej. Od 11 roku życia trenuję boks, który jest moim hobby. W wolnym czasie podróżuje. Ulubiony kierunek? Włochy i Francja, ale przede wszystkim uwielbiam wspinaczkę górską i polskie Tatry.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.