UFC

Dillashaw ukrywał kontuzję przed UFC 280! „Powiedziałem sędziemu, że wyskoczy mi bark, ale…”

W co-main evencie ostatniej gali UFC 280 doszło do jednostronnej potyczki o pas kategorii koguciej. Co ciekawe, T.J. Dillashaw był świadom tego, że… może dojść do urazu.

Na odzyskanie pasa mistrzowskiego kategorii koguciej na UFC 280 bardzo liczył T.J. Dillashaw. Amerykanin stracił tytuł przed kilkoma laty po wykryciu nielegalnej substancji w jego organizmie. Aljamain Sterling wyzwał go od razu, jak tylko rozprawił się z Petrem Yanem.

Co-main event UFC 280 był jednak bardzo jednostronny. Dillashaw dość szybko doznał kontuzji barku, jednak nie poddał się i walczył do końca rundy. Narożnik zdołał doprowadzić go stanu, w którym mógł wyjść do drugiej odsłony, jednak tam Sterling skończył go ciosami w parterze.

W wywiadzie udzielonym Danielowi Cormierowi, pretendent do pasa mistrzowskiego wagi koguciej przyznał, że już wcześniej doznał urazu:

Jak tylko zacząłem przygotowania do tej walki pod koniec kwietnia, całkowicie rozwaliłem sobie bark. W trakcie obozu musiałem go wybić pewnie z jakieś 20 razy. To był dotychczas mój najtrudniejszy obóz przygotowawczy.

To dlatego tak nap***dalałem na jego stójkę, bo nie chciałem, żeby poszedł w zapasy. Powiedziałem sędziemu, zanim wyszedłem, że najprawdopodobniej wyskoczy mi bark, a jeśli tak się stanie, nastawię go, niech nie przerywa walki. Niestety w 2. rundzie już mi się nie udało. Czapki z głów dla Aljamaina za to, co robi, świetne zwycięstwo.

Na konferencji prasowej po UFC 280 prezydent federacji, Dana White przyznał, że… nie był świadom żadnego urazu, który może doskwierać jego zawodnikowi. Z tego też tytułu żadna informacja nie mogła zostać przekazana odpowiedniemu organowi.

Sprawdź!  Israel Adesanya nie zaprząta sobie głowy obroną! Pełne skupienie mistrza UFC. "Pas? Je*ać pas"

Tak, nie miałem pojęcia. W tym jest problem. Jak mogliśmy przekazać komisji sportowej informację, o której sami nie mieliśmy pojęcia, rozumiesz? Musisz nam powiedzieć.

Wyglądał naprawdę dobrze. Nie wyszedł bez formy, wyglądał, jakby miał uraz, czy coś takiego, ale tak – powinien nas poinformować.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.