Paddy Pimblett szczerze o błędach w walce z Gaethje: Ego przejęło kontrolę

Paddy Pimblett nie ukrywa, że po ostatniej walce ma sporo do przemyślenia. Brytyjczyk przyznał wprost – jego własne ego odegrało dużą rolę w porażce na gali UFC 324.
W styczniu „The Baddy” stanął naprzeciw Justina Gaethje w pojedynku o tymczasowy pas wagi lekkiej. Starcie było twarde i wyniszczające, ale to Amerykanin częściej trafiał i kontrolował przebieg walki w stójce. Pimblett pokazał charakter, jednak ostatecznie przegrał jednogłośną decyzją sędziów.
„Chciałem udowodnić za dużo”. Pimblett szczerze o błędach
Po kilku tygodniach od porażki zawodnik spojrzał na wszystko z dystansu i przyznał, że nie trzymał się założeń taktycznych. W materiale opublikowanym na swoim kanale YouTube nie owijał w bawełnę.
– Szczerze, w tej walce trochę pozwoliłem, żeby ego przejęło kontrolę. Chciałem go znokautować, chciałem się z nim bić i pokazać wszystkim, że potrafię walczyć w stójce. Szukałem wojny. A kiedy próbujesz go obalić dopiero w piątej rundzie, po tym jak rozbijał cię już pod koniec drugiej, to jest cholernie trudne. Muszę wrócić do fight IQ i planu na walkę, zamiast iść na żywioł – przyznał Pimblett.
Brytyjczyk nie traci jednak czasu i rozpoczął już kolejny obóz przygotowawczy. Oficjalnie nie ogłoszono jeszcze jego następnego przeciwnika, ale sam zasugerował możliwe zestawienie z Benoit Saint Denis tego lata. Coraz więcej mówi się też o jego występie podczas International Fight Week, gdzie według doniesień może pojawić się również Conor McGregor.
Porażka z Gaethje zakończyła świetną serię dziewięciu zwycięstw z rzędu, ale sytuacja Pimbletta wciąż jest dobra. Jedna mocna wygrana może szybko ponownie ustawić go w kolejce po pas. Tym bardziej że w tle cały czas przewija się potencjalne starcie z mistrzem kategorii lekkiej, Ilia Topuria.



