UFC

Piwowarczyk po spełnieniu marzenia: „Czuję się niesamowicie”. Teraz lekarz i… kebab!

Damian Piwowarczyk ma za sobą noc, której długo nie zapomni. Polak wywalczył kontrakt z UFC podczas Dana White’s Contender Series, a po wszystkim spotkał się z dziennikarzami. „Damsyn” opowiedział o nerwowym początku walki, swoich emocjach oraz planach na pierwsze miesiące w największej organizacji MMA na świecie.

Piwowarczyk zapewnił sobie miejsce w UFC dzięki wygranej nad niepokonanym wcześniej Emilio Quissuą. Początek pojedynku nie układał się po jego myśli – rywal był szybszy, wywierał presję i potrafił trafiać Polaka. „Damsyn” przetrwał jednak trudniejsze momenty i w samej końcówce pierwszej rundy odpalił potężny cios. Quissua padł na matę, a po kolejnych uderzeniach sędzia zakończył walkę.

Efektowny finisz zrobił swoje. Dana White nie miał później większych wątpliwości i oficjalnie przyznał byłemu zawodnikowi KSW kontrakt.

Piwowarczyk po kontrakcie z UFC: „Marzenia się spełniają”

Po całym zamieszaniu „Damsyn” pojawił się przed dziennikarzami. Uśmiechnięty Polak przyznał, że właśnie zrealizował cel, który towarzyszył mu praktycznie od początku przygody ze sportami walki.

– Czuję się niesamowicie. Marzyłem o UFC, odkąd zacząłem trenować sporty walki. To dużo dla mnie znaczy. Marzenia się spełniają – powiedział uśmiechnięty „Damsyn”.

Sprawdź!  Mateusz Gamrot ocenił Rafaela Dos Anjosa. Zapowiada fajerwerki na UFC 299!

Piwowarczyk nie ukrywał jednak, że pierwsze minuty w klatce były dla niego trudne. Cała otoczka Contender Series, długa podróż z Polski oraz charakterystyczny dla niego wolniejszy początek zrobiły swoje.

– Tak, na początku poczułem lekki stresik z powodu całej otoczki. Miałem długie przygotowania, jestem z Polski, więc i podróż była długa. Jestem też typem zawodnika, który wolno wchodzi w pojedynek, więc nie zawsze kończy się to świetnie.

Polak docenił również klasę Quissui, szczególnie jego szybkość i pracę na nogach. Jednocześnie przypomniał o dwóch swoich największych atutach – odporności oraz sile uderzenia.

– Emilio jest o wiele szybszy ode mnie i lepiej rusza się na nogach. Niemniej jestem twardzielem, potrafię przyjąć sporo bólu i moja pięść sporo waży.

Co ciekawe, nawet po tak efektownym zwycięstwie Piwowarczyk nie był w stu procentach przekonany, czy Dana White wręczy mu kontrakt. Pewne wątpliwości pojawiły się po sprawdzeniu reakcji na portalu X. Szybko jednak znalazł argument przemawiający zdecydowanie na jego korzyść.

– Byłem jednak jedynym w rozpisce, który skończył rywala w 1. rundzie, więc… to wystarczy.

Teraz pozostaje pytanie, kiedy zobaczymy „Damsyna” już w regularnej walce UFC. Sam zawodnik chciałby wrócić stosunkowo szybko, ale wcześniej musi sprawdzić stan swojej stopy.

Sprawdź!  Topuria i Gaethje starli się przed UFC w Białym Domu. Padły zapowiedzi nokautu

– Najprawdopodobniej uszkodziłem stopę i muszę udać się do lekarza, sprawdzić co się dokładnie stało. Jak będzie taka możliwość, to chciałbym zawalczyć za trzy-cztery miesiące, może w styczniu 2027 roku. Aczkolwiek teraz myślę o tym, żeby pójść na durum kebaba.

Najpierw zatem badania i chwila celebracji, a później przygotowania do debiutu. Piwowarczyk dopiął swego i teraz może już czekać na pierwszego rywala w UFC.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.