UFC

Piwowarczyk po spełnieniu marzenia: „Czuję się niesamowicie”. Teraz lekarz i… kebab!

Damian Piwowarczyk ma za sobą noc, której długo nie zapomni. Polak wywalczył kontrakt z UFC podczas Dana White’s Contender Series, a po wszystkim spotkał się z dziennikarzami. „Damsyn” opowiedział o nerwowym początku walki, swoich emocjach oraz planach na pierwsze miesiące w największej organizacji MMA na świecie.

Piwowarczyk zapewnił sobie miejsce w UFC dzięki wygranej nad niepokonanym wcześniej Emilio Quissuą. Początek pojedynku nie układał się po jego myśli – rywal był szybszy, wywierał presję i potrafił trafiać Polaka. „Damsyn” przetrwał jednak trudniejsze momenty i w samej końcówce pierwszej rundy odpalił potężny cios. Quissua padł na matę, a po kolejnych uderzeniach sędzia zakończył walkę.

Efektowny finisz zrobił swoje. Dana White nie miał później większych wątpliwości i oficjalnie przyznał byłemu zawodnikowi KSW kontrakt.

Piwowarczyk po kontrakcie z UFC: „Marzenia się spełniają”

Po całym zamieszaniu „Damsyn” pojawił się przed dziennikarzami. Uśmiechnięty Polak przyznał, że właśnie zrealizował cel, który towarzyszył mu praktycznie od początku przygody ze sportami walki.

Czuję się niesamowicie. Marzyłem o UFC, odkąd zacząłem trenować sporty walki. To dużo dla mnie znaczy. Marzenia się spełniają – powiedział uśmiechnięty „Damsyn”.

Sprawdź!  Conor McGregor zarobił ponad 25 milionów w 5 lat. Ujawniono jego gaże w UFC!

Piwowarczyk nie ukrywał jednak, że pierwsze minuty w klatce były dla niego trudne. Cała otoczka Contender Series, długa podróż z Polski oraz charakterystyczny dla niego wolniejszy początek zrobiły swoje.

Tak, na początku poczułem lekki stresik z powodu całej otoczki. Miałem długie przygotowania, jestem z Polski, więc i podróż była długa. Jestem też typem zawodnika, który wolno wchodzi w pojedynek, więc nie zawsze kończy się to świetnie.

Polak docenił również klasę Quissui, szczególnie jego szybkość i pracę na nogach. Jednocześnie przypomniał o dwóch swoich największych atutach – odporności oraz sile uderzenia.

Emilio jest o wiele szybszy ode mnie i lepiej rusza się na nogach. Niemniej jestem twardzielem, potrafię przyjąć sporo bólu i moja pięść sporo waży.

Co ciekawe, nawet po tak efektownym zwycięstwie Piwowarczyk nie był w stu procentach przekonany, czy Dana White wręczy mu kontrakt. Pewne wątpliwości pojawiły się po sprawdzeniu reakcji na portalu X. Szybko jednak znalazł argument przemawiający zdecydowanie na jego korzyść.

Byłem jednak jedynym w rozpisce, który skończył rywala w 1. rundzie, więc… to wystarczy.

Teraz pozostaje pytanie, kiedy zobaczymy „Damsyna” już w regularnej walce UFC. Sam zawodnik chciałby wrócić stosunkowo szybko, ale wcześniej musi sprawdzić stan swojej stopy.

Sprawdź!  Rywal Gamrota ocenił styl walki Polaka: "Jest bardzo prosty. Sprowadza, kontroluje i..."

Najprawdopodobniej uszkodziłem stopę i muszę udać się do lekarza, sprawdzić co się dokładnie stało. Jak będzie taka możliwość, to chciałbym zawalczyć za trzy-cztery miesiące, może w styczniu 2027 roku. Aczkolwiek teraz myślę o tym, żeby pójść na durum kebaba.

Najpierw zatem badania i chwila celebracji, a później przygotowania do debiutu. Piwowarczyk dopiął swego i teraz może już czekać na pierwszego rywala w UFC.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.