„Don Kasjo” po odejściu z FAME: „Czują się zagrożeni. Promują upadłych youtuberów, poza Jackiem Murańskim”
Kasjusz Życiński w ostatnim rozmowie z mediami zdradził, co myśli o organizacji FAME, która mocno go rozpromowała i dzięki niej zyskał ogromną rozpoznawalność.
„Don Kasjo” był związany z FAME od trzeciej gali. Łącznie stoczył 7 pojedynków, w formule MMA, kickboxingu i w boksie. Poniósł jedynie porażkę w starciu z Normanem Parke po jednogłośnej decyzji sędziów. Ostatni raz zawalczył na gali FAME 12 i niespodziewanie rozstał się z organizacją.
Nikt nie miał pojęcia, że Życiński zakończył współpracę z FAME, aż do czasu pierwszej konferencji nowopowstałej federacji Prime Show MMA. Wówczas „Don Kasjo” został przedstawiony jako włodarz i wyjaśnił, że od dawna planował pokierować własnym projektem.
Już wcześniej wspominał, że ma z włodarzami FAME dobre relacje, jednak organizacja będzie dla niego konkurencją, gdyż zamierza doprowadzić Prime Show MMA na pierwsze miejsce w świecie freak fightów.
Podczas wczorajszej gali FEN Życiński rozmawiał z dziennikarzami i wspomniał o FAME. Stwierdził, że po jego odejściu federacja próbuje promować upadłe gwiazdy Internetu.
– Wydaje mi się, że konferencja FAME, to po prostu czują się zagrożeni i ją zorganizowali. Przecież nigdy wcześniej takiego czegoś nie było, a mieli Don Kasjo, który generuje zawsze wyświetlania, zawsze zyski. I nigdy tego nie robili, a teraz próbują wypromować ogólnie no upadłych takich youtuberów, instagramerów, no poza wiadomo Jackiem Murańskim, który jest wiodącą postacią teraz tych czasów w Internecie. Obejrzę, zobaczę, bardzo się cieszę, że organizują konferencję. Na tym mi zależało, czują presję.
Źródło: YouTube
- Bartosiński nie ma wątpliwości w sprawie Parnasse’a! „To kwestia czasu” [WIDEO]
- Bartosiński nie kryje frustracji przed XTB KSW 123! „To brak szacunku” [VIDEO]
- Bartosiński może zostać ukarany przez KSW?! Rysiewski zabrał głos
- Nate Diaz współczuje McGregorowi po UFC 329! Wrócił do tematu trylogii
- Gamrot NIE jest priorytetem Parnasse’a! Francuz wskazał wymarzonego rywala



