Punch Down

Nowe oświadczenie ws. „Walusia”! Organizacja odpowiada na zarzuty „Bonusa BGC”! „Kłamliwe informacje opierały się na relacjach osób, które…”

Organizacja PunchDown wydała kolejne oświadczenie w sprawie Artura „Walusia” Walczaka i odniosła się do wszystkich niepotwierdzonych informacji, jakie zostały opublikowane w sieci.

DRAMATYCZNE WYDARZENIA NA PUNCHDOWN 5

W ostatni piątek doszło do dramatycznej sytuacji. Zawodnik PunchDown, który wziął udział w turnieju na liście, został ciężko znokautowany i potrzebował pomocy medycznej. Niestety Walczak musiał trafić do szpitala, gdzie przeszedł operację.

Aktualnie znajduje się we wrocławskim szpitalu i został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. „Waluś” walczy o życie, a jego stan jest krytyczny. W sprawie tych wstrząsających wyjaśnienie pojawiło się wiele informacji przekazanych przez „Bonusa BGC”.

Piotr Witczak to przyjaciel „Walusia”, który dzień po gali udał się do szpitala we Wrocławiu. Na swoich social mediach przekazał, że rozmawiał z lekarzami i na bieżąco informował, co dzieje się z walczącym o życie zawodnikiem.

Tragedia totalna. Na OIOMI-e rozmawiałem z lekarzem. Szansa jest 2%, że przeżyje. Jak przeżyje, będzie w stanie wegetacyjnym niestety… Zebraliśmy pieniądze na rehabilitację, ale musi być stan stabilny, a nie jest. On umiera… Niestety. Za długo czekali za karetką, mózg nie dostawał tlenu. Jest tragedia. Nie mogę się pozbierać. Artur walcz dla nas – przekazał, po czym dodał, że z szacunku dla Walczaka i jego rodziny usuwa poprzednie wpisy i nie będzie dalej przekazywał kolejnych informacji.

Sprawdź!  Marcin Różalski o "Walusiu" i gali PunchDown. "Dostajesz naprawdę mocnego ku**a lepa. Jak nie masz głowy obitej to..."

Witczak kilkukrotnie oskarżał organizację o to, że na miejscu nie było karetki. Freak fighter przekonywał, że zbyt długie czekanie na nią miało ogromny wpływ na stan, w jakim aktualnie znajduje się „Waluś”. Do tych zarzutów organizacja odniosła się w ostatnim oświadczeniu.

ORGANIZACJA PUNCHDOWN ODPOWIADA NA ZARZUTY „BONUSA BGC”

Organizatorzy zapewniają, że wydarzenie było odpowiednio zabezpieczone przez obecność ratowników medycznych oraz należącą do prywatnej firmy medycznej karetkę. Obecne na miejscu osoby wykwalifikowane podjęły decyzję o wezwaniu państwowego zespołu ratownictwa medycznego.

Wbrew nieprawdziwym informacjom powielanym przez osoby trzecie, a w konsekwencji również przez media, na miejscu wydarzenia był zapewniony przez organizatora zespół ratowników medycznych oraz transport medyczny.

Niezwłocznie po poddaniu oceny sytuacji zdrowotnej Pana Walczaka, w związku z obserwowanymi u niego objawami mogącymi być wyrazem bezpośredniego zagrożenia życia, a także biorąc pod uwagę oczekiwany czas przybycia państwowego zespołu ratownictwa medycznego, zespół medyczny podjął decyzję o wezwaniu do przytomnego i mającego kontakt z ratownikami zawodnika jednostki państwowego zespołu ratownictwa medycznego, której zadaniem było przetransportowanie poszkodowanego do szpitala.

W kolejnej części oświadczenia organizacja odniosła się również do informacji przekazywanych m.in. przez „Bonusa BGC”. Włodarze zaznaczają, że Witczak za pośrednictwem swoich social mediów przekazywał kłamstwa dotyczące całej sprawy.

Sprawdź!  Nowe informacje ws. "Walusia". Dramatyczny apel siostry zawodnika PunchDown: "Jeżeli zostanie wybudzony ze śpiączki..."

– Przytaczane informacje w sposób kłamliwy zarzucały organizatorom gali m.in. brak zapewnienia obecności służb medycznych podczas wydarzenia, brak zapewnienia transportu medycznego, opieszałość w podjęciu decyzji o transporcie zawodnika do szpitala, w tym podjęcie tej decyzji już po tym, gdy zawodnik stracił przytomność, a także zawierały nieprawdę co do czasu oczekiwania na przyjazd służb państwowego ratownictwa medycznego.

Wiadomości te często opierały się na relacjach osób, które nie były obecne podczas wydarzenia, a także nie miały żadnego kontaktu zarówno z organizatorami, jak i bliskimi pana Walczaka.

CAŁE OŚWIADCZENIE ORGANIZACJI PUNCHDOWN ZNAJDZIESZ PONIŻEJ:

Źródło: Facebook

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *