UFC

Jon Jones sugeruje zakończenie kariery! „Nie jesteś mistrzem, jeśli nie obronisz pasa…”

W niedzielny poranek poznaliśmy nowego mistrza wagi ciężkiej UFC, którym został Jon Jones. Amerykanin już jednak zdążył zasugerować, że długo w oktagonie nie zabawi…

Długo, bo ponad 3 lata, przyszło kibicom MMA na całym świecie czekać na powrót „Bonesa” do klatki. Były mistrz dywizji półciężkiej cały ten czas spędził nabierając masy i przygotowując się do debiutu w królewskiej kategorii wagowej, co miało miejsce w main evencie minionej gali UFC 285.

Jon Jones nie dał najmniejszych szans mierzącemu się z nim Cirylowi Gane. Napierał od pierwszych chwil bardzo szybko przenosząc pojedynek do parteru. Tam po pracy nad „Bon Gamin” Amerykanin odnalazł szyję oponenta i założył ciasną gilotynę, po której Gane musiał odklepać, a „Bones” został nowym mistrzem!

Już chwilę później zdradził Joe Roganowi, że byłby więcej niż chętny na ewentualne zestawienie ze Stipe Miocicem. Pochodzący z Ohio zawodnik jest rekordzistą pod względem obron tytułu królewskiej kategorii wagowej, a wygrana z nim umocniłaby pozycję Jonesa w dyskusji o tym, kto jest najlepszym zawodnikiem wszechczasów.

Sprawdź!  (Video) Potężne KO na otwarcie karty głównej! Joaquin Buckley ścina Antonio Arroyo!

Okazuje się jednak, że… może być to ostatni pojedynek „Bonesa”! Amerykanin zasugerował to niejako podczas konferencji prasowej po UFC 285:

To było wielkie zwycięstwo. Aczkolwiek według mnie nie jesteś mistrzem, jeśli nie obronisz pasa. Mam w sobie przynajmniej jedną walkę i dam ją fanom.

Jest to o tyle ciekawe, że jeszcze w styczniu Dana White poinformował publicznie, iż Jones podpisał nowy kontrakt na 8 pojedynków. W przypadku udanej obrony Amerykanin nie będzie narzekał na brak pretendentów. W kolejce czekają będący na fali 5. zwycięstw przed czasem Segei Pvlovich, czy Curtis Blaydes.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.