UFC

Era Khabiba Nurmagomedova się zakończyła, czas na erę Charlesa Oliveiry. „Wszyscy chcieliby zobaczyć nasze starcie”

Świeżo upieczony mistrz wagi lekkiej, Charles Oliveira (31-8, 1N/C) wierzy, że jego panowanie będzie trwało bardzo długi czas. Nie uważa też, by znajdował się w cieniu Khabiba Nurmagomedova (29-0).

Szacunek dla poprzednika

Po zwycięstwie i pokonaniu Michaela Chandlera (22-6) na UFC 262 Brazylijczyk powrócił świętować do swojego rodzimego kraju. Nowy król wagi lekkiej twierdzi, że rządy na tronie wagi lekkiej dagestańskiego Orła i wcale na nim nie ciążą, a nowa era w tej kategorii właśnie się zaczęła.

Do Bronx udzielił ostatnio wywiadu MMA Fighting, gdzie wyraził szacunek wobec podjęcia i podtrzymania decyzji przez Nurmagomedova. Dodał też, że niema zamiaru rzucać mu wyzwania.

– Wiele osób mi podpowiadało, abym założył jakiś T-shirt z zaczepką, albo żebym coś powiedział na temat Khabiba po walce. Był świetnym mistrzem, był niepokonany i zasługuje na szacunek całego świata. Od pierwszej do ostatniej walki dominował swoim stylem. Na najwięcej uznania zasługuje fakt, że przyrzekł nad grobem ojca, że nie będzie walczył i tej decyzji się trzyma. Jeśli jego powrót zależy od tego, czy go jakoś zaczepię, to zostaje on na emeryturze.

Walka z Orłem? Jak najbardziej

Sprawdź!  Mateusz Rębecki podpisał kontrakt z Firts Round Management. Ostatni krok do UFC?

…Odpowiedział na pytanie, czy chciałby się zmierzyć z byłym mistrzem, Oliveira. Nalega jednak, że nie znajduje się w cieniu poprzednika, nawet jeśli nigdy się nie ze sobą nie zmierzą.

– Jasne, że wszyscy chcieliby zobaczyć nasze starcie. Ja również! Khabib powiedział, że pokonał wszystkich w dywizji. Nie bił się jednak ze mną, więc nie jest to całkowita prawda. Fakt, pokonał każdego z kim walczył i szacunek za to. Ale nowy mistrz – Charles Oliveira – to ktoś, kto kończy przeciwników. Zaczęła się nowa era w wadze lekkiej.

I trzeba przyznać rację Brazylijczykowi. Dagestańczyk pozostał niepokonany przez całą karierę, broniąc tytuły zwyciężył takie nazwiska, jak Conor McGregor, Dustin Porier, czy Justin Gaethje. Na pewno też trzeba go uznać w top 10, a może nawet top 5, najlepszych zawodników wszechczasów. Ale nigdy nie mierzył się z do Bronxem i to dodaje pewności Brazylijczykowi pewności w przekonaniu, że to on jest najlepszy.

Źródło: MMANews.com

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *