FAME MMA

Dawid Załęcki komentuje tłumaczenia Szachty: Tam było 8 osób, na Denisa krzyczał cały stadion [WIDEO]

Dawid Załęcki odniósł się do tłumaczeń Bartosza Szachty po gali FAME MMA 29. Zawodnik z Torunia po porażce uderzył w organizację, zarzucając jej celowe dopuszczenie Denisa Załęckiego i jego otoczenia tuż pod klatkę. Zdaniem „Crazy’ego” to jedynie wygodna wymówka po nieudanym występie.

Jak można było się spodziewać, „Bad Boy” pojawił się w Tarnowie, by obejrzeć walkę ojca z dawnym przyjacielem. Denis Załęcki nie przepuścił okazji i zaczepiał Bartosza Szachtę, gdy ten zmierzał w stronę klatki. Torunianin odpowiadał na prowokacje, co wyraźnie wybiło go z rytmu jeszcze przed pierwszym gongiem. W trakcie pojedynku wielokrotnie odwracał się w stronę trybun, reagując na obecność swojego obecnego wroga, co przełożyło się na jego słabą dyspozycję.

Po walce Szachta skrytykował FAME MMA, zarzucając organizacji nieuczciwe zachowanie i rzekome zatajenie informacji o obecności „Bad Boya” w Arenie Jaskółka. W rozmowie z MMA-BNB padły nawet mocne słowa o „fałszywcach p…dolonych”, choć chwilę wcześniej sam przyznał, że wiedział, iż Denis Załęcki pojawi się na trybunach.

Dawid Załęcki komentuje tłumaczenia Szachty

Do tematu tłumaczeń Bartosza Szachty oraz obecności Denisa Załęckiego ze świtą pod klatką wrócił Kacper Mi z redakcji Fansportu TV podczas rozmowy z Dawidem Załęckim. „Crazy” odpowiedział, przywołując podobne sytuacje z kariery swojego syna oraz Jacka Murańskiego:

Sprawdź!  KSW cały czas na celowniku Tańculi! "Zobaczycie. Pudzianowski jak zaczynał, miał..."

– No dobrze, ale powiedz mi: jak Denis wchodził, czy jak „Muran” wchodził, to przecież cały stadion krzyczał. Obelgi szły z każdej strony. A tutaj Bartek wchodził… osiem osób tam było. Osiem osób dokładnie i dwie, czy trzy dziewczyny. I teraz co, obelgi idą od kilku osób i on nagle zaczyna z nimi dyskutować – po co? Przecież idzie do walki. To teraz będzie się tłumaczył…

Starszy z rodu Załęckich zaznaczył, że reakcja Szachty wyglądała na wcześniej przygotowaną „furtkę” na wypadek porażki:

– On zrobił sobie awaryjną deskę ratunku, że „w razie nie pójdzie”. A myślę, że przeleciało mu przed walką, powrót do przeszłości, to co było parę lat temu, więc on zrobił sobie po prostu takie wiesz… W razie co, to powie, że przez nich przegrał. A inni wychodzą i walczą mimo tego i dają radę. Nawet „Muran”, zobacz. Cisnął mu wszyscy, a on wychodzi, walczy, wygrywa. A on podjął walkę z nimi, to na własne życzenie ma.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.