UFC

Paddy Pimblett ma plan po UFC 329. Chce walki z Conorem McGregorem w Madison Square Garden

Paddy Pimblett wierzy, że gala UFC 329 może otworzyć przed nim drzwi do jednego z największych pojedynków w karierze. Anglik jest przekonany, że jeśli zarówno on, jak i Conor McGregor odniosą zwycięstwa, UFC będzie miało idealną okazję, by zestawić ich ze sobą jeszcze w tym roku.

Podczas UFC 329 McGregor wróci do oktagonu po kilkuletniej przerwie i w walce wieczoru zmierzy się z Maxem Hollowayem w limicie kategorii półśredniej. Z kolei Pimblett wystąpi w drugim najważniejszym pojedynku gali, gdzie jego rywalem będzie Benoit Saint-Denis.

Wszystkie walki UFC 329 obstawisz u bukmachera FORTUNA. Nowi użytkownicy na start otrzymają aż do 300 zł. Wystarczy, że pierwszy kupon z kursem min. 2.5 obstawicie za 50 zł, za co otrzymacie 150 zł we freebetach. A to tylko jeden z wielu bonusów na start.

ZWYCIĘZCAKURSYBUKMACHER
Benoit Saint-Denis1.61FORTUNA
Paddy Pimblett2.19FORTUNA

Pimblett celuje w McGregora i marzy o rewanżu z Gaethje

W rozmowie z UFC Europe „The Baddy” przyznał, że jego wymarzonym scenariuszem byłoby skrzyżowanie rękawic z Irlandczykiem jeszcze przed końcem roku. Co więcej, nie miałby problemu z wejściem do wyższej kategorii wagowej.

Sprawdź!  (VIDEO) Koreański Zombie wygrywa na UFC Vegas 29! Zobacz, co powiedział po walce!

Idealną walką dla mnie byłby Conor. Jeśli McGregor wygra i ja wygram, to chcę zawalczyć jeszcze raz przed końcem roku. Zmierzę się z nim w kategorii półśredniej w Madison Square Garden albo w podobnym miejscu.

Musimy jednak poczekać, jak wszystko się ułoży. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Conor musi pokonać Maxa, ja muszę wygrać z „BSD”. W sportach walki wszystko może zmienić jeden cios. To efekt motyla – jedna chwila może całkowicie odmienić sytuację i wpłynąć na wszystkich pozostałych zawodników.

Pimblett nie ukrywa również, że sama obecność na gali, której główną gwiazdą jest McGregor, to dla niego ogromna szansa na jeszcze większą promocję własnej osoby.

Jednocześnie Anglik zdradził, że na jego liście życzeń znajduje się jeszcze jedno nazwisko. Chodzi o Justina Gaethje, z którym chciałby stoczyć rewanż i zmazać plamę po ostatniej porażce.

To naprawdę szalone. Wygrałem siedem walk z rzędu i mam wrażenie, że moja wartość nie wzrosła tak bardzo, jak po przegranej. Pokonywałem takich zawodników jak Michael Chandler, Bobby Green czy Tony Ferguson, a ludzie reagowali na to dość obojętnie. Potem przez pięć rund dostawałem ciosy od legendy, jaką jest Justin Gaethje, i nagle wszyscy zaczęli mówić o mnie znacznie więcej.

Wielu uważa, że wygrałem tę walkę, ale ja sam uważam, że przegrałem. Mimo wszystko mój status wzrósł właśnie dlatego, że stoczyłem pięciorundową wojnę z takim zawodnikiem. Chcę rewanżu, zanim Justin zakończy karierę. Czas wrócić na zwycięską ścieżkę.

Zanim jednak „The Baddy” zacznie myśleć o McGregorze czy Gaethjem, czeka go niezwykle trudne zadanie. Już podczas UFC 329 będzie musiał pokonać Benoita Saint-Denisa, a to – jak zgodnie podkreślają eksperci – wcale nie będzie łatwe.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.