UFC

Nokautował Błachowicza, a później mówił o nim z ogromnym szacunkiem. Stirling nie ukrywał emocji

Navajo Stirling zanotował najważniejsze zwycięstwo w swojej dotychczasowej karierze, kończąc Jana Błachowicza już w pierwszej rundzie gali UFC Belgrad. Chwilę po walce Nowozelandczyk nie celebrował jednak wyłącznie sukcesu – wiele miejsca poświęcił również swojemu rywalowi, którego od lat darzy ogromnym szacunkiem.

Podczas gali UFC w Belgradzie Jan Błachowicz miał pierwotnie zmierzyć się z Bogdanem Guskovem. Plany uległy zmianie, gdy Uzbek zgodził się zastąpić kontuzjowanego Khalila Rountree w walce wieczoru z Magomedem Ankalaevem. Decyzja nie przyniosła mu jednak powodów do radości, ponieważ przegrał z byłym mistrzem przed czasem. Również „Cieszyński Książę” nie zaliczy tego wieczoru do udanych – w zastępstwie otrzymał niepokonanego Navajo Stirlinga, który wykorzystał swoją szansę.

Stirling: „Zawsze mu kibicowałem”

W drugim najważniejszym pojedynku gali Błachowicz skrzyżował rękawice z reprezentantem City Kickboxing. Choć początek walki zapowiadał wyrównaną rywalizację, Stirling w końcu znalazł swoją okazję. Potężny prawy posłał Polaka na matę, a seria ciosów w parterze zmusiła arbitra do zakończenia pojedynku jeszcze w pierwszej rundzie.

Dla 28-letniego Nowozelandczyka był to przełomowy moment kariery. Już w oktagonie przyznał, że jako młody zawodnik śledził występy Jana Błachowicza. Nie ukrywał również swojej sympatii do Polski, wspominając choćby serię gier o Wiedźminie. Na konferencji prasowej ponownie podkreślił, jak wiele znaczyło dla niego to starcie.

Sprawdź!  Robert Bryczek na gali UFC Paryż! Polak zmierzy się z doświadczonym rywalem

– Zawsze, podczas walk Jana, trzymałem za niego kciuki. Zawsze mu kibicowałem. Zdawałem sobie sprawę, w jakiej pozycji tutaj byłem. Widziałem, że fani nie byli za mną w tej walce. Jan to uznana marka, więc było to słodko-gorzkie. No, ale albo on, albo ja… Bardzo chciałem wygrać.

Stirling przyznał, że spodziewał się znacznie bardziej wyczerpującego pojedynku. Tym większym zaskoczeniem było dla niego zakończenie walki już w pierwszej odsłonie.

– Spodziewałem się wojny na wyniszczenie, bo Jan nie był chyba skończony od 2017 roku. Bodajże wtedy przegrał ostatni raz po uderzeniach. Spodziewałem się więc o wiele dłuższego wieczoru, ale trafiłem go czysto i było po wszystkim.

Nowozelandczyk zdradził również, że jego sztab dokładnie przeanalizował ostatni występ Błachowicza przeciwko Carlosowi Ulbergowi. Jak przyznał, rozwiązania zastosowane przez obecnego mistrza UFC okazały się cenną wskazówką podczas przygotowań.

– Wykorzystaliśmy kilka detali z walki Carlosa [Ulberga]. Chodzi o elementy, które działały. Muszę podziękować za to Carlosowi. Wykorzystaliśmy pewne techniki, które staraliśmy się jeszcze dopracować.

Choć Stirling brutalnie zakończył zwycięską passę Jana Błachowicza, po walce zachował się z dużą klasą. Zamiast mówić wyłącznie o własnym sukcesie, wielokrotnie podkreślał, że możliwość zmierzenia się z byłym mistrzem UFC była dla niego ogromnym wyróżnieniem.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.