
Choć co jakiś czas wraca temat potencjalnego pojedynku Jana Błachowicza z Mamedem Khalidovem, sam „Cieszyński Książę” nie pozostawia większych złudzeń. Na ten moment taki scenariusz wydaje się bardzo mało prawdopodobny.
Były mistrz kategorii półciężkiej UFC od kilku lat czeka na kolejne zwycięstwo w najlepszej organizacji MMA na świecie. Ostatni raz triumfował w 2022 roku, kiedy pokonał Aleksandara Rakicia. Później mierzył się już wyłącznie z absolutną czołówką – zremisował z Magomedem Ankalaevem w walce o wakujący pas, przegrał niejednogłośną decyzją z Alexem Pereirą, a następnie uległ Carlosowi Ulbergowi. W międzyczasie zanotował też remis z Bogdanem Guskovem. W sierpniu bieżącego roku został natomiast znokautowany przez Navajo Stirlinga.
Błachowicz nie chce kończyć kariery poza UFC
Jan Błachowicz jest już po czterdziestce, dlatego coraz częściej pojawiają się pytania o moment zakończenia jego kariery. Wielu kibiców chętnie zobaczyłoby jednak jeszcze jeden symboliczny pojedynek w Polsce.
Najbardziej oczywistym nazwiskiem jest oczywiście Mamed Khalidov. Starcie dwóch legend polskiego MMA z pewnością byłoby ogromnym wydarzeniem, a zainteresowania takim zestawieniem nie ukrywają także przedstawiciele KSW.
Wojsław Rysiewski otwarcie przyznawał, że taka walka byłaby niezwykle atrakcyjna. Problem w tym, że jej organizacja wiązałaby się z wieloma przeszkodami – przede wszystkim Błachowicz nadal pozostaje związany kontraktem z UFC.
O możliwość starcia z Mamedem zapytał „Cieszyńskiego Księcia” Cyprian Majcher. Błachowicz nie wykluczył rozmów, ale jednocześnie jasno zaznaczył, że jego plan na zakończenie kariery jest zupełnie inny.
– Można siąść do stołu i rozmawiać, ale ja chcę skończyć karierę w UFC. Nie chcę kończyć kariery w innych organizacjach. Tak sobie kiedyś powiedziałem i mam nadzieję, że tak się wydarzy i nikt mnie nie przekona – powiedział Błachowicz.
Polak nie pozostawił więc wątpliwości, że jego priorytetem jest zakończenie sportowej drogi właśnie w UFC. To tam zdobył mistrzowski pas i właśnie tam chciałby postawić ostatnią kropkę.
Jednocześnie były mistrz nie zamknął całkowicie drzwi przed ewentualnym powrotem do zawodowego sportu już po zakończeniu kariery w amerykańskiej organizacji. Taki scenariusz miałby jednak swoją cenę.
– Oczywiście dałem sobie jakąś cenę zaporową. Jakby ktoś to dał, to grzech nie wziąć, ale mam nadzieję, że nikt nie da – dodał Błachowicz. – Ja i tak mam kontrakt z UFC, więc to jest nierealne na ten moment.
Na dziś walka Błachowicza z Khalidovem pozostaje więc przede wszystkim atrakcyjnym pomysłem dla kibiców. Sam „Cieszyński Książę” chce najpierw domknąć swoją historię w UFC i dopiero później ewentualnie rozważyć inne propozycje.



