FAME MMA

Piotr Szeliga o ewentualnym rewanżu z Norman Parke: „Pewnych rzeczy się nie przeskoczy… A ustrzelić zawsze można!”

Piotr Szeliga odpowiadał na pytania fanów na Instagramie. Tradycyjnie nie mogło zabraknąć poruszenia kwestii Normana Parke.

Szeliga i Parke mierzyli się ze sobą w maju bieżącego roku na gali FAME 14. Ich pojedynek był inny, niż inne. Pierwsza runda odbywała się na zasadach bokserskich, dwie kolejne odbywały się w MMA, a to wszystko w słynnej rzymskiej klatce. Polski freak fighter rozpoczął od salwy ciosów, ale Irlandczyk szybko przejął inicjatywę. Zawodnicy wyszli do drugiej rundy, a tam „Stormin” dokończył dzieła zniszczenia. Zdobył dosiad i obijał „Szeliego”, aż do przerwania przez sędziego.

Do ewentualnego rewanżu najprawdopodobniej nigdy nie dojdzie. Norman Parke z hukiem wyleciał z Fame MMA po tym, jak złamał zasady wypożyczenia do Prime Show MMA. Irlandczyk dostał pozwolenie na stoczenie walki z konkretnym przeciwnikiem – Pawłem Tyburskim. Ostatecznie zmierzył się z Grzegorzem Szulakowskim w profesjonalnym pojedynku MMA.

„Ustrzelić zawsze można!”

We wczorajszej sesji Q&A, którą Szeliga urządził dla fanów, ponownie wrócił temat rewanżu ze „Storminem”. Polski freak fighter mówił już, że gdyby do takiego zestawienia doszło, miałby zupełnie inne podejście, zwłaszcza na konferencjach prasowych.

Sprawdź!  (VIDEO) Robert Maruszak o trenowaniu Murańskich: "Jacek zaimponował mi podejściem do pracy. Jest tytanem pracy"

Jeden z kibiców napisał „Szeliemu”, że Irlandczyk i tak zlałby go w K1. Piotr odpowiedział uchylając rąbka tajemnicy negocjacji z Normanem Parke:

Ja nigdy nie powiedziałem, że Parke by mnie nie zlał, albo, że bym z nim wygrał w stu procentach, czy coś w tym stylu. Po prostu walka miała być ogólnie w K1, na małe rękawice. Poszliśmy na jego zasady: OK, spoko. Nie byłem na to gotowy, kompletnie.

– Ale skoro on powiedział, że po tej walce zrobimy walkę w K1 to ja się zobowiązałem. Spoko, wyjdę w pierwszej walce na twoje zasady. A że zrobił i postąpił tak, jak postąpił, to widzicie sami… To nie chodzi o to, że ja bym go rozj***ał, czy coś. Ale wiem, że walka by wyglądała zupełnie inaczej w momencie, kiedy byłbym przygotowany tak jak trzeba i walka byłaby właśnie w K1. Bo pewnych rzeczy się nie przeskoczy w dwa, trzy lata. Zwłaszcza dwudziestu lat trenowania parteru, umówmy się… A ustrzelić zawsze można!

Źródło: Instagram

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.