UFC

Michael Bisping zaatakowany na ulicy! Opublikował zdjęcie agresora i opisał całą sytuację.

Michael Bisping całą swoją karierą w oktagonie pokazał, że potrafi przyjąć uderzenie, walczył z wieloma wybitnymi zawodnikami MMA. W ubiegłą sobotę na ulicach New Orleans w USA, Anglik został napadnięty… ale całą sytuację wyśmiał na Twitterze!

„The Count” całą sytuację opisał – prawdopodobnie – niedługo po tym, jak miała ona miejsce. Nieznany mu mężczyzna podszedł do nagrywającego Bispinga. Zwróciwszy uwagę Anglikowi, że ten nagrywa miejsce publiczne, usłyszał w odpowiedzi „idź sobie”. Mężczyzna przyjął to bardzo osobiście, bo za te słowa… Uderzył byłego mistrza UFC w twarz!

Brak póki co informacji, czy napastnik wiedział kogo postanowił zaatakować.

Michael Bisping to 42-letni weteran UFC pochodzący z Anglii. Jego zawodowy rekord to 30 wygranych i 9 porażek. Bisping jest zwycięzcą trzeciej edycji reality show The Ultimate Fighter – organizowanego przez UFC. W latach 2016-17 był mistrzem tej organizacji w wadze średniej.

Ostatnie pojedynki Bispinga to m.in. walka z legendą Georges St.Pierre, Luke Rockholdem, czy Andersonem Silvą.

Sytuację Michael Bisping opisał na swoim Twitterze:

– Właśnie zostałem zaatakowany. Jakiś gość podszedł do mnie, jak nagrywałem na ulicy. Powiedziałem mu, żeby sobie poszedł, a ten uderzył mnie w twarz. To był tak słaby cios, że zaśmiałem mu się w twarz. Zabawne, że ktoś udający twardziela bije jak dziecko. Pośmiałem się i poszedłem dalej. Ludzie, zachowuję się teraz bardzo dojrzale.

Bisping nie dał się sprowokować i utrzymał nerwy na wodzy. Jak dobrze wiemy w wielu innych przypadkach mogłoby się to zakończyć tragicznie dla potencjalnego agresora.

„The Count” podzielił się również zdjęciem mężczyzny, który go zaatakował. Nie chciał dotrzeć do napastnika, a jedynie przekazać mu wspomnianą informację:

Sprawdź!  Beneil Dariush: "Charles Oliveira, wisisz mi walkę o pas!"

– To jest ten koleś. Jeśli go znacie, przekażcie mu, że bije jak dziecko.

Źródło: MMA News

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *