UFC

Israel Adesanya zaczeka? Nowe wyzwanie dla Alexa Pereiry! „UFC, Dana White, zróbmy to!”

Występ i nokaut, który zaserwował Alexa Pereira na minionej gali UFC 276 zachwycił każdego. Brazylijczyk niekoniecznie musi sprawdzić się za moment z Israelem Adesanyą, bo bezpośrednie wyzwanie rzucił mu inny fighter federacji!

Były mistrz federacji kickboxerskiej GLORY i jedyny zawodnik, który skończył Israela Adesanyę przed czasem, Alex Pereira, spotkał się na UFC 276 z Seanem Stricklandem. Ekscentryczny i kontrowersyjny Amerykanin miał przetestować Brazylijczyka w MMA na najwyższym poziomie. Nie wytrzymał jednak nawet pierwszej rundy.

Popularny „Poatan” od samego początku ruszy z kopnięciami wykorzystując spory zasięg swoich nóg. Pereira okopywał nogę i korpus, jednocześnie wyprowadzając ciosy pięściami. Strickland cały czas wywierał presję i zdawał się nic nie robić z ataków Brazylijczyka. Chwilę po połowie otwierającej odsłony „Poatan” wyprowadził potężny lewy sierp, którym położył spać Amerykanina i wygrał przez ciężkie KO.

Choć aktualizacja rankingu dopiero za kilka dni, to nie można wykluczać, że Alex Pereira natychmiast wskoczy do TOP 10. Sean Strickland przed tym pojedynkiem zajmował 4. pozycję. Brazylijczyk szykowany jest na kolejnego pretendenta do pasa mistrzowskiego i kolejną w karierze walkę z Israelem Adesanyą, który tego samego wieczoru na UFC 276 obronił pas wagi średniej.

Sprawdź!  Mateusz Gamrot zdradził, o czym rozmawiał z Brucem Bufferem po wygranej walce na UFC Vegas 31

Nokaut Pereiry zachwycił wszystkich. „Poatan” wyrobił już sobie nazwisko w UFC, a po spektakularnym występie wyzwanie rzucił mu młody gniewny półśredni, Khamzat Chimaev:

Chcę się bić z tym gościem, UFC, Dana White, zróbmy to!

Popularny „Borz” utrzymał perfekcyjny rekord bez porażki po tym, jak na UFC 273 wygrał jednogłośną decyzją z Gilbertem Burnsem. Brazylijczyk został pierwszym fighterem, który nie został znokautowany lub poddany przez Chimaeva.

Zawodnik Allstars Training Center stoczył kilka pojedynków w wadze średniej w swojej karierze, także w UFC. „Borz” zasłynął między innymi tym, że 10 dni po debiucie w największej federacji MMA na świecie zaliczył kolejną wygraną. Obie te walki odbywały się w różnych dywizjach wagowych.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.