Szpilka niemal zaczął MMA od Pudzianowskiego! „Całe szczęście, że wtedy był głos rozsądku”
Artur Szpilka przyznał, że jego debiut w MMA mógł wyglądać zupełnie inaczej. Pierwszym rywalem „Szpili” miał być Mariusz Pudzianowski, ale jeden z treningów szybko uświadomił byłemu pięściarzowi, że na tak wymagające zestawienie jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie.
Dziś Szpilka jest już jednym z czołowych ciężkich w KSW i podczas XTB KSW 124 zawalczy z Michalem Vojcakiem o tymczasowy pas królewskiej kategorii. Polak przeszedł ogromną drogę od swoich pierwszych treningów MMA, a zwycięstwo może zagwarantować mu starcie z absolutnym dominatorem dywizji, czyli Philem De Friesem.
Szpilka szybko zweryfikował swoje plany na debiut
W rozmowie z InTheCagePL „Szpila” wrócił pamięcią do początków swojej przygody z mieszanymi sztukami walki. Jak zdradził, plan zakładał, że w pierwszym występie zmierzy się właśnie z „Pudzianem”.
Problem w tym, że pierwsze treningi parteru dobitnie pokazały mu, jak wiele musi się jeszcze nauczyć.
– Dlaczego nie było walki z Mariuszem Pudzianowskim, taki miałem mieć debiut. Przyszedłem i Mansur u nas… waży, nie wiem jaka to jest waga. Ja pamiętam, on mnie wywracał na ziemię i ja nie mogłem spod niego wstać. Możesz sobie to wyobrazić.
Mniejszy gabarytowo zawodnik bez większych problemów sprowadzał Szpilkę i kontrolował go na macie. To wystarczyło, by były pięściarz natychmiast zadzwonił do Martina Lewandowskiego.
– Ja pierwsze co po sparingu… tylko ja nie biłem ich mocno, ale chciałem wstać, a on fajnie rozkładał ciało. Pierwsze, pamiętam dzwonię: „Martin no nie ma szans, gdzie. Mansur mnie wywraca”. A on: „kto?”, „no Mansur”. A Martin: „przecież on jest taki mały…”.
Szpilka nie potrzebował więcej argumentów. Uznał, że walka z Pudzianowskim musi poczekać.
– A ja mówię: „no tak. I wiesz tu chodzi o to, że, mówię, musimy poczekać z tym Mariuszem”. No i całe szczęście, że wtedy jeszcze był głos rozsądku, bo kto wie jakby się potoczyła moja kariera, gdybym wtedy miał debiut z Mariuszem…
Z perspektywy czasu trudno nie przyznać mu racji. Zamiast rzucać się na głęboką wodę, Szpilka dostał czas na naukę nowej dyscypliny, a dziś jest już o krok od walki o pełnoprawny pas KSW.



