Okniński o motywowaniu zawodników uderzeniami z liścia: „Nie wymyśliłem tego, bo widziałem gdzieś na filmie. Po prostu jak sam…”

Mirosław Okniński wyjaśnił, skąd pomysł na uderzanie swoich zawodników z liścia w trakcie walk. Według trenera jest to dobry sposób na motywację.

Kibice mogli zauważyć takie coś m.in. podczas walki Michała Oleksiejczuka w UFC, czy także podczas ostatniego pojedynku Amadeusza Roślika w największej polskiej organizacji freakowej.

Na gali FAME 11 „Ferrari” zmierzył się z raperem „Filipkiem”. Stawka była wysoka, bowiem Amadeusz założył się z włodarzem „Boxdelem” o 100 tysięcy złotych. Aby wygrać te pieniądze, musiał skończyć swojego przeciwnika już w pierwszej rundzie.

Roślik był bliski zwycięstwa, gdyż w parterze zasypał swojego rywala ogromną ilością ciosów. Nie wszystkie jednak dochodziły do głowy rywala. Część z nich lądowała na gardzie, na macie albo na czole przeciwnika, przez co „Ferrari” nie był w stanie go znokautować, a sędzia nie zamierzał przerywać pojedynku.

W przerwie pomiędzy rundami mogliśmy zobaczyć, jak „Ferrari” dostaje od trenera serię liści. Szybko zrobiło się o tym głośno, a nagrania z tej sytuacji obiegły Internet.

W wywiadzie na kanale mymma.pl trener Okniński wyjaśnił, że jest to sposób na motywowanie zawodników. Wolisz uderzyć ich pierwszy, zanim zrobią to przeciwnicy.

– Te liście są po to, żeby zmotywować. Bo niektórzy zawodnicy motywują się dopiero wtedy, kiedy dostaną od kogoś w ryj. Często jest tak, że wychodzi do walki, jest taki spięty, a jak ktoś go uderzy, to dopiero wtedy chce oddać i się budzi. Więc lepiej, jak dostanie liścia ode mnie, wtedy jest już obudzony i gotowy do walki.

Nie wymyśliłem tych liści dlatego, że obejrzałem to gdzieś na filmie, po prostu jak sam trenowałem, to sam się motywowałem dopiero wtedy, jak ktoś mnie uderzył. I wtedy się nakręcałem. Po co ma mojego zawodnika przeciwnik uderzyć, skoro mogłoby być już wtedy za późno? Lepiej, jak ja go uderzę z płaskiej i wtedy jest już gotowy.

Źródło: YouTube