UFC

Mocne spotkanie Jonesa i Ngannou! „Byłem, jestem i umrę jako król” [VIDEO]

Jon Jones najprawdopodobniej nigdy nie zmierzy się w klatce z Francisem Ngannou. Do spotkania fighterów doszło jednak przy okazji ostatniej gali PFL.

Gdy pewnym było, że „Bones” zmieni kategorię półciężką na tę najwyższą, kibice zacierali ręce na potencjalne pojedynki, jakie czekają Amerykanina. Gdy na jej tronie rozsiadł się Francis Ngannou wszyscy spodziewali się stójkowej wojny i ciężkiego KO z jednej bądź drugiej strony.

„The Predator” tymczasem wdał się w konflikt z UFC. Negocjacje kontraktowe toczone były niemalże publicznie, gdyż Kameruńczyk głośno wyrażał chęć zadebiutowania w bokserskim ringu. Organizacja nie chciała go jednak wypuścić i kusiła ogromnymi pieniędzmi. Koniec końców Ngannou odszedł, a Jones szybko pokonał Gane sięgając po wakującą koronę królewskiej kategorii wagowej.

„Bones” i „Predator” spotkali się na ostatniej gali PFL. To właśnie w tej organizacji zakotwiczył Francis, a Jon pojawił się tego wieczoru ze względu na swojego kolegę Maurice’a Greene’a. Kameruńczyk wyszedł naprzeciw obecnego mistrza UFC, a kamery uchwyciły ich konwersację.

Jonny! – powiedział Ngannou klepiąc Amerykanina po brzuchu. – Szacunek, szacunek stary. Zróbmy tę walkę. Ty jesteś tam, ja tutaj – spotkajmy się gdzieś pomiędzy.

Dobrze wiesz, że nie chcesz tego problemu – odpowiedział Jones, co jednak zanegował Kameruńczyk. „Bones” kontynuował: – Jestem jedynym, prawdziwym królem. Jedynym. Prawdziwym.

Zawsze byłem królem. Byłem nim od pierwszego dnia, gdy to zacząłem i umrę jako król. Zobaczymy… Mogliśmy się sprawdzić, ale odszedłeś.

No nie, to ty przesiedziałeś trzy lata! – skontrował go Francis.

Sprawdź!  UFC 293. ZASKOCZENIE ROKU?! Sean Strickland detronizuje Israela Adesanyę! [WIDEO]

Jones odpowiedział, że musiał przybrać na masie, by „móc skopać mu d*pę”. Kameruńczyk docenił pracę Amerykanina i przyznał, że zawsze będzie chętny na wspólną walkę. Nie ma co ukrywać jednak, że szanse na taką walkę są bliskie zeru. Jon sam zaznaczał, że po ewentualnej wygranej nad Stipe Miociciem zakończy karierę. Francisowi Ngannou z kolei zdecydowanie dalej, niż bliżej powrotu do UFC.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.