KSW

Mariusz Pudzianowski wściekły! Odpowiada na poważne oskarżenia i zaprasza na sparing! [WIDEO]

Na Mariusza Pudzianowskiego spłynęła fala krytyki, po nagraniu, które kilka dni temu wrzucił do sieci. Zawodnik jest oskarżany o to, że nawołuje do bicia chorych dzieci. Zawodnik KSW odpowiedział internatom i fundacjom, które próbują zyskać rozgłos.

– Wszedłem sobie do sklepu spożywczego i widzę, że dzieciak zrzuca wszystko z półki. Robi straszny bałagan i na środku sklepu krzyczy do matki: „ty ku…., ty su…”. Niestety to są bardzo częste przypadki. To świadczy o poziomie wychowywania tych dzieci. Wiadomo, że nie można uogólniać. Trzeba tłumaczyć, rozmawiać, ale nikomu jeszcze ścierka i delikatny pasek nie zaszkodziły – powiedział Pudzian na nagraniu, które zostało już usunięte.

– Bezstresowe cztery pasy na grzbiet i lekarstwo zadziałało i nie było choroby ADHD jak dziś! A obecnie mamusia: „mój synuś/córcia chory/a jest na ADHD”, a moja matka „ja mu kur… dam ADHD, tylko wróci do domu” – dodał.

Po tych słowach spłynęła na Pudziana wielka fala krytyki, niektóre osoby zarzucają mu namawianie do bicia chorych dzieci. Zawodnik KSW postanowił odpowiedź i wyjaśnił, że zarzuty są po prostu absurdalne, a Pudzian od 25 lat pomaga potrzebującym dzieciom.

Fundacje chcąc wykorzystać całe zamieszania, za pośrednictwem social mediów oświadczają, że zgłoszą do prokuratury zawiadomienie w sprawie wypowiedzi Mariusza Pudzianowskiego

Sprawdź!  [WIDEO] Po wycieńczającej walce Tomasz Sarara wygrywa przed czasem w 3. rundzie na KSW 62

Co więcej, jak wspomniał sam fighter, jeden z mężczyzn porównał go nawet do „zboczeńcy, który katuje dzieci”, zamieszczając przy tym zdjęcie Pudzianowskiego wraz z poszkodowanymi dziećmi – „Więcej dzieci stanie za mną niż za tobą, tłum dzieci, którym pomogłem i pomagam do dzisiaj, takim właśnie niewinnym dzieciom, które miały 2 latka, 3 latka. Trzymałem je na rękach, a dzisiaj przychodzą do mnie i mówią: „Dziękuję panie Mariuszu” – odpowiedział zawodnik KSW.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *