UFC

Jan Błachowicz zakończył temat Jona Jonesa! „Wróci, czy nie, wisi mi to.”

Jan Błachowicz długo zabiegał o pojedynek z Jonem Jonsem. Polak marzył, by stać się pierwszym zawodnikiem, który odebrał mu pas. Teraz jednak puścił marzenie o tej walce w niepamięć.

Jon Jones nie walczył już od 19. miesięcy po zawakowaniu tytułu, a Jan Błachowicz jest teraz pełnoprawnym mistrzem dywizji półciężkiej. Śmiało można powiedzieć, że wszyscy reprezentanci kategorii 205 lbs zapomnieli o Bonesie.

Co by nie mówić, Jones całkowicie zdominował dywizję, gdy rządził na jej tronie. Decyzja o przejściu do królewskiej kategorii wagowej, o ile była przepowiadana i do przewidzenia sprawiło, że UFC musiało zorganizować pojedynek o tytuł niekwestionowanego mistrza. Na gali UFC 253 już w 2. rundzie Jan Błachowicz skończył Dominicka Reyesa. Od tego wydarzenia niedługo minie rok, a Polak nie uważa, by był w cieniu swojego poprzednika, co powiedział to w rozmowie z MMA Fighting:

– Według mnie temat Jona Jonesa został zakończony. Bez sensu o nim gadać. Nie wiem, może w ogóle nie będzie walczył, ani w ciężkiej, ani w półciężkiej, nie wydaje mi się. Nie mam pojęcia, co zrobi, nie myślę o nim.

Błachowicz nie jest jedynym bez wiedzy na temat poczynań byłego mistrza dywizji półciężkiej. Jones od dawna jest niezadowolony ze swojego kontraktu, a przez zmianę stylu życia swój debiut w wadze ciężkiej zapowiadał na 2022 rok. Amerykanin związał się również z nowym promotorem, co miało przyspieszyć negocjacje z największą federacją MMA.

Sprawdź!  Petr Yan podaje inny powód przeniesienia walki z Aljamainem Sterlingiem

Francis Ngannou zapowiadał już, że z chęcią przywitałby Jonesa pośród najlepszych z najcięższych fighterów MMA. Wiadomym jest, że najpierw musi jednak stoczyć walkę unifikacyjną z Cirylem Gane. Dana White tymczasem informował jakiś czas temu, że na pojedynek z Bonesem chęć wyraził Stipe Miocic.

Jan Błachowicz tymczasem szykuje się do gali UFC 267, gdzie w drugiej obronie pasa mistrzowskiego rywalem będzie Glover Teixeira. W pierwszej Polak na UFC 259 pokonał aspirującego do zostania podwójnym championem Israela Adesanyi, „wręczając” mu pierwszą porażkę w karierze. Cieszyński Książę udowodnił w ten sposób, że dywizja półciężka radzi sobie dobrze bez Jona.

– Jeszcze pół roku temu mówiłbym inaczej: „muszę go pokonać, znajdę go i pokonam!” Ale jak mówiłem, teraz mnie nie interesuje. Wróci, czy nie, wisi mi to.

– Kategoria radzi sobie bez niego, mamy dobrych zawodników, jak Magomed Ankalaev, który zawalczy na tej samej gali, co ja. Jest bardzo dobrym fighterem. Ci goście motywują mnie do codziennych treningów.

Źródło: MMA Fighting

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.