UFC

Gamrot NIE jest priorytetem Parnasse’a! Francuz wskazał wymarzonego rywala

Salahdine Parnasse błyskawicznie zaznaczył swoją obecność w UFC i już rozgląda się za kolejnym wielkim wyzwaniem. Choć jeszcze kilka dni temu nie wykluczał pojedynku z Mateuszem Gamrotem, dziś „Gamer” jest dla niego jedynie jedną z możliwych opcji. Francuz znacznie chętniej skrzyżowałby rękawice z Maxem Hollowayem.

Debiut Parnasse’a w największej organizacji MMA na świecie trudno było wyobrazić sobie lepiej. Były podwójny mistrz KSW od razu otrzymał miejsce w walce wieczoru gali UFC w Paryżu, gdzie jego przeciwnikiem został niezwykle doświadczony Dan Hooker.

Francuz kompletnie nie przejął się rangą wydarzenia ani klasą rywala. Starcie zakończyło się już w pierwszej rundzie i ledwie zdążyło przekroczyć jej połowę. Parnasse w efektownym stylu rozprawił się z weteranem i z miejsca stał się jednym z najgorętszych nazwisk kategorii lekkiej.

Już podczas konferencji prasowej po gali pojawił się temat kolejnego przeciwnika. Jeden z francuskich dziennikarzy zapytał „Lwa Atlasu” o możliwość walki z Mateuszem Gamrotem. Byłoby to zestawienie dwóch byłych mistrzów KSW, do którego nigdy nie doszło jeszcze podczas ich pobytu w polskiej organizacji.

Sprawdź!  Oliveira wypadł z walki wieczoru UFC 294! Gamrot NIE ZOSTAŁ nowym rywalem Makhacheva!

Wówczas Parnasse nie zamknął drzwi przed takim pojedynkiem. Zapewnił, że jest gotowy na każdego i nie miałby problemu z przyjęciem walki z Polakiem.

Parnasse patrzy na TOP 5. Gamrot jedną z możliwości

Kilka dni po gali układ sił w kategorii lekkiej uległ zmianie. Zaktualizowano rankingi tworzone przez dziennikarzy i po raz pierwszy od wielu lat Mateusz Gamrot znalazł się poza TOP 10. Parnasse po swoim efektownym debiucie wskoczył natomiast od razu na 9. miejsce.

Francuz znalazł się więc w sytuacji, w której może od razu mierzyć bardzo wysoko. W wywiadzie dla Ariela Helwaniego potwierdził, że walka z „Gamerem” nadal jest możliwa, ale nie ukrywał, że w głowie ma przede wszystkim inne nazwisko.

Jego wymarzonym przeciwnikiem pozostaje Max Holloway.

– Spójrz na mą twarz. Nie mam ani zadrapania. Jestem gotowy, choćby jutro. Max Holloway byłby idealnym rywalem. Lubi wyzwania, a ja uważam, że razem dalibyśmy bardzo dobre widowisko.

Parnasse po błyskawicznej wygranej z Hookerem nie zamierza robić sobie długiej przerwy. Francuz czuje się zdrowy i jest gotowy szybko wrócić do oktagonu, jeśli UFC przedstawi mu odpowiednio interesującą propozycję.

Sprawdź!  Błachowicz chce walki z Prochazką: "Jiri, zróbmy to! Największa walka w historii kontynentu"

„Lew Atlasu” nie planuje przy tym prowokować potencjalnych rywali czy budować pojedynków za pomocą medialnych konfliktów. Woli przemawiać sportową klasą i otwarcie deklaruje gotowość na zawodników znajdujących się jeszcze wyżej w rankingu.

– Mam dla niego wiele szacunku i nie jestem fanem trash talku. Jestem gotowy na kogokolwiek z TOP 5 – dodał Parnasse.

Mateusz Gamrot nie zniknął więc całkowicie z radarów Francuza, ale po kapitalnym początku przygody z UFC Parnasse wyraźnie chce wykorzystać swoje momentum. Jeśli będzie miał wybór, zamiast starcia z „Gamerem” chętniej sięgnie po pojedynek z jednym z największych nazwisk dywizji – a na czele jego listy znajduje się Max Holloway.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.