Michael Chandler stanął w obronie Conora McGregora: Jednego nie można o nim powiedzieć
Michael Chandler zaskoczył swoją reakcją na nieudany powrót Conora McGregora podczas gali UFC 329. Amerykanin zdecydowanie sprzeciwił się opiniom, jakoby Irlandczyk wyszedł do oktagonu jedynie po wypłatę lub celowo odpuścił walkę z Maxem Hollowayem.
Powrót byłego podwójnego mistrza UFC trwał zaledwie kilkadziesiąt sekund. Już na początku pojedynku z Maxem Hollowayem McGregor doznał poważnej kontuzji prawego kolana po nieudanej próbie kopnięcia z obrotu. Uraz zakończył jego długo wyczekiwany comeback po pięcioletniej przerwie. Wiadomo już, że Irlandczyka czeka operacja i wielomiesięczna rehabilitacja.
Chandler: „Conor nie jest człowiekiem, który się poddaje”
Warto przypomnieć, że przed UFC 329 to właśnie Michael Chandler miał być rywalem McGregora. Obaj byli zestawieni na UFC 303, jednak kilka tygodni przed galą Irlandczyk wycofał się z powodu kontuzji palca u stopy. Po wydarzeniach z UFC 329 Chandler postanowił odnieść się do komentarzy krytykujących byłego mistrza.
Na swoim Instagramie stanowczo odrzucił sugestie, że McGregor wyszedł do klatki wyłącznie po wypłatę.
– Byłbym najbardziej zaskoczoną osobą na świecie, gdyby Conor przyszedł tam tylko po pieniądze. Że wszedł do oktagonu kulejąc, pomyślał sobie: „Nie obchodzi mnie to”, dał wam minutę walki, ogolił głowę na irokeza, przeszedł prezentację i po chwili zrezygnował. Jest wiele rzeczy, które można o nim powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest człowiekiem, który się poddaje. Nie jest też kimś, kto oszukuje ludzi.
Chandler zwrócił również uwagę, że w sportach walki nie da się przewidzieć wszystkiego, a kontuzje mogą przytrafić się każdemu.
– Organizm bywa nieprzewidywalny, podobnie jak sama walka. Wiele osób pytało mnie, dlaczego Conor wyszedł i od razu ruszył z takim kopnięciem. Przecież on zawsze tak walczył. Jestem tak samo rozczarowany jak wszyscy, bo atmosfera w T-Mobile Arena była niesamowita. A przecież to ja powinienem być najbardziej rozczarowany. W końcu wrócił do oktagonu i wierzę, że naprawdę chciał ze mną zawalczyć. Wierzę, że próbował doprowadzić do tej walki i właśnie tak wyglądały negocjacje. Los zdecydował jednak inaczej. Myślę też, że po wycofaniu się z naszej walki w 2024 roku chciał dotrzymać słowa i doprowadzić do pojedynku, pod którym widniały nasze nazwiska.
Na zakończenie Chandler wyraził przekonanie, że kibice nie widzieli jeszcze ostatniego występu McGregora.
– Wiem, że wszyscy są rozczarowani, ale obserwujcie, co będzie dalej. To nie jest ostatni raz, kiedy zobaczycie Conora. Jestem ciekaw, jak potoczy się jego historia.
Choć sam Chandler wciąż wierzy, że kiedyś dojdzie do jego pojedynku z McGregorem, obecna sytuacja sportowa nie przemawia za takim zestawieniem. Amerykanin przegrał ostatnio z Mauricio Ruffym na gali UFC Freedom 250 i na zwycięstwo w oktagonie czeka nieprzerwanie od UFC 274.



