MMA

Kisielewski szczerze o swoim problemie w walce: Nudzi mi się w klatce i chcę coś odwalić [VIDEO]

Mateusz Kisielewski przyznał, że podczas pojedynków czasem sam dokłada sobie pracy. Zawodnik wyjaśnił, że gdy w klatce zaczyna brakować mu akcji, pojawia się pokusa, by zrobić coś efektownego – nawet jeśli z czysto sportowego punktu widzenia nie jest to najlepszy pomysł.

Fanatyk łódzkiego ŁKS-u już w tę sobotę wystąpi w walce wieczoru gali King’s Arena 4. Rywalem Mateusza Kisielewskiego będzie Wawrzyniec Bartnik. Całe wydarzenie będzie można obejrzeć za darmo na antenie TVN Turbo.

Kisielewski o ryzyku w klatce: „Możesz zrobić za dużo”

Przed sobotnim występem Kisielewski pojawił się w Fansportu TV, gdzie udzielił Michałowi Tuszyńskiemu obszernego wywiadu. Rozmowa dotyczyła nie tylko sportu. Pojawił się temat kibicowskiej Łodzi, a także nietypowego jak na zawodnika MMA zaplecza rodzinnego – rodzice Mateusza są bowiem artystami związanymi z operą.

Tuszyński wrócił również do kilku wcześniejszych wypowiedzi swojego gościa. Jedna z nich mogła szczególnie zaskoczyć: Kisielewski mówił swego czasu, że własna walka potrafi mu się znudzić jeszcze w czasie jej trwania.

Sprawdź!  Właściciel siłowni oszukany przez Royal Division! Wyjaśnia całą sprawę: "Wpadłem i wyrzuciłem was za drzwi! Wymyśliliście historyjkę"

Zawodnik przyznał, że rzeczywiście jest to pewien problem.

– Słuchaj, to jest też problem. Muszę powiedzieć, że to jest też mój osobisty problem, ponieważ w walce, jeżeli będziesz chciał pokazać… będziesz dekoncentrował się tym, że za mało robisz, to możesz zrobić za dużo. A jak zrobisz za dużo, to możesz przegrać walkę – powiedział łodzianin.

Kisielewski zwrócił uwagę, że nie każdego przeciwnika należy „łamać” ciągłą presją. Część rywali wymaga cierpliwości i czekania na właściwy moment, a właśnie wtedy do głowy zawodnika mogą wkraść się niepotrzebne myśli.

– Ja ci powiem coś, są typy zawodników: są typy, których musisz wyczekać i są typy, których musisz stłamsić. Jeżeli trafisz na zawodnika, którego musisz wyczekać, a będziesz cały czas robił robotę, będzie ci się wydawało, że: sędziowie patrzą, jest widownia, mama patrzy, nie? Musisz pokazać, że umiesz się bić. Trenowałeś do tego! Robiłeś 6-7 tygodni robniłeś przygotowania, żeby skakać dookoła…? A to jest właśnie złudne.

Łodzianin podał nawet konkretny przykład z walki z Danielem Skibińskim. Zamiast konsekwentnie realizować plan, chciał momentami dorzucić coś bardziej efektownego, choć mogło go to kosztować utratę pozycji.

Sprawdź!  Kisielewski zdradził, co najlepiej odpowiedzieć w Łodzi: Ryzyko jest wpisane w codzienność [VIDEO]

– To jest cecha młodych zawodników, także moja, że mi się nudzi po prostu. Nudzi mi się w klatce i chcę coś odwalić. Mówię dobra: będę za to płacił. Jak ze „Skibą”, będę płacił tym, że będę się podnosił z siatki, się zrywał, ale za to nie wiem, coś fajnego wykonam, jakąś obrotówkę. I uderzyłem jakiś tam backfist. Była taka sytuacja, złapał mi plecy i znowu, musiałem zrywać ten chwyt… I wykonywać, jak to moja mama mówi: „kawał dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty”. Bo sam się w to pakuje.

Kisielewski doskonale zdaje sobie więc sprawę, że widowiskowość może czasem wejść w konflikt z chłodnym realizowaniem taktyki. W starciu z Bartnikiem przekonamy się, czy tym razem zdoła wytrzymać momenty, w których zamiast efektownej akcji bardziej opłaci się po prostu zachować cierpliwość.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.