UFC

Tyron Woodley przed UFC 260: „Wychowałem się na ulicy, dorastałem w gangu, a na zaufanie i szacunek zasłużyłem”

Tyron Woodley powraca po trzech porażkach z rzędu i na gali UFC 260 zawalczy z pewnym siebie Vicentem Luque. Gala UFC 260 odbędzie się w najbliższy weekend z soboty na niedzielę.

Były mistrz wagi półśredniej pojawił się na konferencji prasowej przed nadchodzącą walką. Woodley powiedział, że wszystkie jego ostatnie porażki są wytworem umysłu, który przed pojedynkami był skupiony na niewłaściwych rzeczach.

Woodley zapewnił, że jego kariera nie może się tak skończyć. Przysięga, że ​​wszystko zmieni.

„Życie nie zawsze jest prostą ścieżką. Może być, ale dokonujemy wyborów, a ja dokonywałem wyborów w moim życiu, które zepchnęły mnie z tej ścieżki. To są rzeczy, z którymi mam do czynienia (…) Muszę dostać się na szczyt, tak jak planuję ”.

Po ostatniej porażce z Colby Covingtonem zawodnik potrzebował kilku miesięcy rekonwalescencji po poważnej kontuzji żebra zanim zrozumiał, gdzie popełnił błąd.

Woodley zaznaczył, że spędził bardzo wiele czasu na odbudowaniu siebie, przygotowując bardzo mocno do sobotniej walki z Luque. Przeniósł się do południowej Kalifornii, gdzie trenował z weteranem MMA, Antonio McKee.

Sprawdź!  Najlepsi na MMAjku! Michael Bisping i trash talk z Manchesteru

Woodley uważa, że ​​jego wola walki będzie niezapomniana. – „Te porażki mnie nie zabiły. Nie odcięło mi głowy od sportu. Myślę, że historia jest lepsza, gdy ktoś wraca po porażkach, niż gdy ktoś rezygnuje. Nadal jestem na szczycie. Nadal jestem szybki. Nadal jestem prawdopodobnie najlepiej myślącym zawodnikiem w naszej dywizji.”

Woodley już nie raz miał utarczki słowne z szefem UFC, Dana White, który po ostatniej jego porażce powiedział – “Myślę, że powinien zacząć myśleć o zawieszeniu rękawic na kołku.”

Woodley skomentował, że nie zawsze powinien angażować się w sprawy, które nie dotyczyły jego.

„Czasami w przeszłości musiałem zdawać sobie sprawę, że nie zarządzam organizacją, niezależnie od tego, czy uważałem, że powinni mnie awansować w określony sposób, czy pewne rzeczy robili źle. Mają 600 zawodników, którzy wymagają organizacji” – zaznaczył cytowany przez MMA Fighting.

„Nie zawsze chodziło o mnie. Być może zrozumiałem to trochę za późno, ale tak naprawdę nie ufałem wielu ludziom. Wychowałem się na ulicy, dorastałem na gangach, a na zaufanie i szacunek zasłużyłem. Mieszkam w morderczej stolicy kraju i poruszam się w określony sposób.”

„Gdybym mógł wrócić do przeszłości, może mógłbym bardziej skupić się na wydajności i rzeczach, które mogę kontrolować. Nie mogę kontrolować tego, co dzieje się za kulisami”.

Jeśli Woodley przegra z Luque, niemal pewne jest to, że Dana White podziękuje mu za dalszą współprace.

„Mogli zwolnić mnie po walce z Gilbertem Burnsem. Mogli mi podziękować po walce z Kamaru Usmanem. Mogłem odpuścić po pokonaniu Darrena Tilla. To nie zależy ode mnie. To zależy od organizacji i jestem wdzięczny, że mam kolejną szansę, aby się pokazać. Robiąc to, zobaczycie, kim jestem, jaki jestem wspaniały”.

Gala UFC 260 odbędzie się już w najbliższy weekend, a walką wieczoru jest rewanż Stipe Miocica z Francisem Ngannou.

Sprawdź!  Demolka na gali UFC 260! Sean O'Malley znokautował rywala i dobił go potężnymi ciosami z góry [WIDEO]

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *