Szef GROMDY o kolejnym rywalu Don Diego: My wiemy, kibice się domyślają [VIDEO]

Kwestia następnego pretendenta do pasa GROMDY od kilku tygodni budzi ogromne emocje. Głos w sprawie zabrał Mariusz Grabowski, który w rozmowie z kanałem Fansportu TV odniósł się do medialnych spekulacji dotyczących kolejnego rywala Mateusza „Don Diego” Kubiszyna.

Niekwestionowany mistrz GROMDY od dawna nie pozostawia rywalom większych złudzeń. W ostatnich pojedynkach dwukrotnie pokonał Bartłomieja „Balboę” Domalika, a następnie rozprawił się z potężnie bijącym Jakubem Słomką. Warto przypomnieć, że „Słoma” wcześniej sam znokautował „Balboę”, czym błyskawicznie zapracował na miano jednego z głównych kandydatów do walki o tytuł. Problem w tym, że Kubiszyn niejednokrotnie podkreślał, iż nie przepada za rewanżami, dlatego trudno oczekiwać, by ponownie zmierzył się z jednym z już pokonanych przeciwników. W ostatnim czasie coraz częściej przewija się natomiast nazwisko „HeavyHearta”. Taka kandydatura wzbudza jednak mieszane odczucia. Część kibiców uważa, że Kameruńczyk bardziej zyskał rozgłos dzięki kontrowersjom i medialnym wypowiedziom niż wynikom osiąganym w ringu.

Grabowski: Liczy się sport, ale także emocje wokół walk

Coraz więcej wskazuje na to, że organizacja ma już wybranego pretendenta do wrześniowej walki o pas. Sam Mateusz Kubiszyn w jednym z materiałów opublikowanych przez GROMDĘ zasugerował, że jego następnym rywalem może zostać właśnie „HeavyHeart”. O tę kwestię został zapytany również Mariusz Grabowski.

Powiem szczerze, że to dobre pytanie… i sam chciałbym wiedzieć, kto będzie rywalem Mateusza! – powiedział szef GROMDY. – Oczywiście, żartuję. Na pewno tak: my wiemy i kibice się domyślają. Przede wszystkim robimy coś, żeby było show, coś dobrego medialnie.

Szef organizacji nie ukrywa, że przy układaniu kart walk bierze pod uwagę nie tylko sportową wartość zestawień, ale także zainteresowanie kibiców. Jego zdaniem właśnie dzięki temu GROMDA z roku na rok zyskuje coraz większą popularność.

Nie ukrywajmy, że sprawy medialne przy okazji GROMDY wchodzą w grę. Tak, jak się powtarzam: nie mamy celebrytów, nie mamy zawodników, którzy mają wielkie zasięgi, tylko my to musimy budować. A żeby budować i wzbudzać emocje, to musimy czasami dawać walki zawodników, którzy są zauważalni w GROMDZIE.

Na oficjalne ogłoszenie pretendenta kibice będą musieli jeszcze chwilę poczekać, jednak słowa Grabowskiego tylko dolały oliwy do ognia. Wszystko wskazuje na to, że GROMDA szykuje zestawienie, które będzie miało nie tylko sportowy ciężar, ale również wywoła ogromne zainteresowanie jeszcze przed pierwszym gongiem.