Max Holloway odpowiedział na trash talk McGregora: Niech mówi, co chce. Byle wyszedł do walki

Max Holloway odniósł się do słów Conora McGregora przed ich długo wyczekiwanym rewanżem na UFC 329. Hawajczyk nie zamierza wdawać się w medialną wymianę zdań z Irlandczykiem i przekonuje, że najważniejsze jest dla niego jedno – aby były podwójny mistrz rzeczywiście pojawił się w klatce.

Irlandzka megagwiazda MMA wróci do oktagonu już w przyszły weekend. Przez ostatnie lata Conor McGregor wielokrotnie zapowiadał swój powrót, jednak kolejne terminy upadały z różnych powodów. Wielu kibiców zaczęło nawet wątpić, czy „Notorious” jeszcze kiedykolwiek zawalczy w UFC. Tym razem organizacja oficjalnie potwierdziła jednak jego występ i wszystko wskazuje na to, że 11 lipca ponownie zobaczymy go w akcji.

Wszystkie walki UFC 329 obstawisz u bukmachera FORTUNA. Nowi użytkownicy na start otrzymają aż do 300 zł. Wystarczy, że pierwszy kupon z kursem min. 2.5 obstawicie za 50 zł, za co otrzymacie 150 zł we freebetach. A to tylko jeden z wielu bonusów na start.

TypyKursyBukmacher
Conor McGregor2.55FORTUNA
Max Holloway1.45FORTUNA

Holloway: Niech mówi, co chce. Byle wyszedł do walki

Podczas pierwszego wspólnego wywiadu McGregora i Hollowaya, przeprowadzonego przez Joe Rogana, Irlandczyk nie szczędził rywalowi uszczypliwości. „Notorious” od lat uchodzi za jednego z najlepszych trash talkerów w historii MMA, a wielokrotnie udowadniał, że potrafi poprzeć swoje słowa zwycięstwami w oktagonie.

Max Holloway przyznał jednak, że zaczepki przeciwnika nie robią na nim większego wrażenia. Co więcej, nie zamierza uciszać McGregora, bo uważa, że właśnie takie zachowanie może pomóc mu dotrzeć do walki.

Niech powtarza sobie wszystko, co doprowadzi go do oktagonu w sobotni wieczór – powiedział Holloway w rozmowie z redakcją MMA Junkie. – Proszę tylko: po prostu się pokaż, wyjdź do walki. Conor ma dar gadaniny, uwielbia paplać. Może ta gadka pomaga mu przygotować się na 100%. Ja, Max „Blessed” Holloway, mam do powiedzenia tyle: gadaj zdrów. Nie mogę się doczekać sobotniej nocy.

Były mistrz kategorii piórkowej podkreślił również, że wszystkie przedwalkowe deklaracje zostaną zweryfikowane dopiero wtedy, gdy zamkną się drzwi oktagonu.

Może gadać, że nie jestem innym zawodnikiem, bla, bla, bla… Jest jak jest. Możesz sobie powtarzać cokolwiek, co musisz sobie wmówić. Po prostu chcę, by pojawić się 11 lipca w oktagonie. Wtedy rozkminimy, czy ma rację, czy się myli.

Rewanż McGregora z Hollowayem będzie jednym z najgłośniejszych wydarzeń tego roku w świecie MMA. Po latach oczekiwania kibice wreszcie przekonają się, czy Irlandczyk zdoła udowodnić, że wciąż należy do światowej czołówki, czy też „Blessed” definitywnie zamknie ten rozdział ich rywalizacji.