GROMDA

GROMDA 26: Obrońca granicy z wygraną dla Polski. Romuś znokautował Animala

Temperatura polsko-angielskiej rywalizacji na GROMDA 26 rosła z każdym kolejnym pojedynkiem. W jednej z odsłon meczu POLSKA SIŁA vs TEAM ENGLAND do ringu wkroczyli „Romuś” oraz „Animal”.

Po jednej stronie znalazł się reprezentant biało-czerwonych, po drugiej wojownik przybyły z Wysp. „Romuś” chciał wykorzystać atut własnego terenu i dopisać kolejne zwycięstwo na konto Polaków. „Animal” zamierzał natomiast pokazać, że Anglicy nie przyjechali do GROMDY wyłącznie w roli gości.

Gdy obaj znaleźli się między linami, narodowa rywalizacja nabrała najbardziej bezpośredniego wymiaru. O wyższości jednej ze stron miały zdecydować już tylko gołe pięści.

GROMDA 26: Romuś vs Animal – przebieg walki

Runda 1. – Romuś zaczął od prostych z dystansu. Animal nie dał się podpalić, dobrze się ruszał i sięgnął lewym prostym na szczękę. Chwilę później dołożył prawy, który posadził na deski Polaka. Romuś przyspieszył pięści, szukał kombinacji lewy-prawy, ale Animal nie odpuszczał. Brytyjczyk odczuł jeden z ciosów. Romuś podkręcił tempo i przejął inicjatywę.

Runda 2. – Romuś rozpoczął spokojnie, czekał na kontrę. Uniknął prawego rywala i odpowiedział swoim. Animal atakował lewym, widać było, że ładował moc w prawej pięści. Romuś atakował kombinacjami. Trafił lewym, dołożył prawy, Animal schował się na linach. Anglik zza podwójnej gardy wyskoczył z potężnym prawym. Romuś wsadził potężny prawy! Animal na deskach, ale wrócił przed końcem rundy.

Sprawdź!  Michał Pasternak rzucił WIELKIE wyzwanie! "Ja kontra 10 GROMDZIARZY, mogą się zmieniać co minutę"

Runda 3. – Panowie dobrze się już ze sobą zapoznali. Romuś wdał się w bójkę, Animal nie miał już tej samej świeżości i padł na deski po mocnej serii. Zamroczony Anglik wrócił do walki, odwinął się prawym sierpem przy szarży Polaka. Animal aż musiał przyklęknąć, ale widać było, że jest wycieńczony. Romuś wpadł z kolejnym lewym, po którym Animal nie wrócił na nogi!

Wynik: ROMUŚ wygrał przez KO w 3. rundzie.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.