„Ferrari” nie powróci do MMA? „Będę kaleką do końca życia i być może zmarnowałem sobie karierę”

Amaduesz „Ferrari” Roślik zabrał głos po tym, jak został zaatakowany we własnym mieszkaniu. Na swoim kanale YouTube opublikował nagranie, które wyjaśnia całą sprawę.

Na początku kwietnia media obiegła informacja, że Amadeusz padł ofiarą brutalnego ataku. Dwóch napastników miało wejść do jego mieszkania. Jeden z nich miał przy sobie maczetę, którą zdał kilka ciosów. „Ferrariemu” ostatecznie udało się uciec z własnego mieszkania, po czym karetką trafił do szpitala.

Początkowo Internauci podejrzewali m.in. Adriana Polaka o to, że jest powiązany z atakiem. Jak jednak wiadomo, za wszystkim miał stać były partner znajomej „Ferrariego”, który rzekomo był pod wpływem alkoholu i narkotyków.

Amadeusz nie powróci już do klatki?

Zawodnik FAME miał osiem ran kłutych oraz rozciętą dłoń. Freak fighter przeszedł operację, a lekarze zajęli się przeciętymi ścięgnami i nerwami, dzięki czemu odzyskał czucie w dłoni.

„Ferrari” zdradził jednak, że ma poważne problemy. Nie wiadomo, czy w pełni odzyska zdrowie i wyleczy pociętą rękę. Aktualnie musi przechodzić rehabilitację i zrobi wszystko, żeby wrócić do klatki.

W ostatnim nagraniu, jakie opublikował na swoim kanale, przyznał – Po części będę kaleką do końca życia i być może nawet zmarnowałem sobie karierę.

Następnie w komentarzu dodał – Przechodzę przez piekło, niestety będę kaleką do końca życia mam rehabilitacje 5x w tygodniu i co dwie godziny muszę ćwiczyć samemu, chociaż zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby wrócić do oktagonu.

Źródło: YouTube