KSW

Artur Ostaszewski po nokaucie Różalskiego: Słabe uczucie, nie polecam nikomu

Artur Ostaszewski, goszcząc w studio Fansportu TV, wrócił do głośnego nokautu Stjepana Bekavaca na Marcinie Różalskim. Menedżer weterana KSW nie ukrywał, że był to jeden z trudniejszych momentów w jego zawodowym i prywatnym życiu.

Weterani wagi ciężkiej niemal w ostatniej chwili otrzymali od KSW propozycję występu na gali KSW 113. Cała inicjatywa była efektem działań Artura Ostaszewskiego oraz Macieja Kawulskiego. Menedżer Marcina Różalskiego zwrócił się do współwłaściciela organizacji z prośbą o pomoc w nagłośnieniu zbiórki byłego mistrza wagi ciężkiej.

Efektem tych rozmów była walka, którą kibice obejrzeli w specjalnym segmencie nazwanym Halftime Show. Starcie odbyło się w formule stójkowej, a od pierwszych sekund było widać, że „Różal” nastawia się głównie na spokojne, stateczne wymiany. Do takiego tempa zapraszał również Stjepana Bekavaca, który początkowo nie chciał podejmować nadmiernego ryzyka.

Artur Ostaszewski po nokaucie Różalskiego: „Słabe uczucie, nie polecam nikomu”

Gdy większość obserwatorów — włącznie z narożnikiem Marcina Różalskiego — spodziewała się rozpoczęcia drugiej rundy, Chorwat wyprowadził potężny prawy cios. Trafienie było czyste i niezwykle mocne. W ostatniej sekundzie rundy były mistrz KSW został znokautowany, co było pierwszą taką porażką w jego bogatej karierze.

Sprawdź!  Szpilka i kibice pod wrażeniem! Pudzianowski pokazał, jak robi siłę do walki na Narodowym!

Michał Tuszyński z redakcji Fansportu TV zapytał Artura Ostaszewskiego o emocje towarzyszące temu momentowi:

Na telebimie zobaczyliśmy, że Marcin leży, jest po nokaucie. Co czułem? No, kurde, zbitek negatywnych emocji. Trochę wyrzutów sumienia na pewno, bo gdzieś tam razem z Maćkiem Kawulskim byłem współinicjatorem tej całej akcji. A może nawet inicjatorem pod tym kątem, że to ja chciałem się z Maćkiem spotkać i coś wymyślić, żeby jeszcze Marcinowi pomóc z tą zbiórką – powiedział nie tylko menedżer, lecz także bliski przyjaciel „Różala”.

Dziwnie mi się na to patrzy bo to jest bliska osoba w bardzo niekomfortowej sytuacji. Tysiące kamer, kibiców… Cisza. Taka głucha cisza. Marcin trochę się tam chwiał, taki był… po mocnym, naprawdę ciężkim nokaucie z rąk co by nie było ponad 100 kilogramowego profesjonalisty. Pierwsza przegrana przez nokaut Marcina w życiu, więc musiał troszkę do siebie dojść. Słabe uczucie, nie polecam nikomu – dodał szczerze.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.