Arab oszczędził Murańskiego po walce! W zamian padła konkretna kwota

Jacek Murański uniknął dodatkowej „kary”, która zgodnie z ustaleniami miała czekać go po pojedynku z „Arabem”. Zamiast kopnięć w miejsce, gdzie plecy kończą swą szanowną nazwę, pojawiła się propozycja, dzięki której skorzystają potrzebujący.
„Muran” i Gabriel Al-Sulwi zmierzyli się w co-main evencie gali PRIME MMA 18. Leciwy freak fighter przetrwał pełny dystans pięciu rund po dwie minuty, ale pojedynek miał zdecydowanie jednostronny przebieg. „Arab” systematycznie rozbijał przeciwnika i w ciągu dziesięciu minut aż czterokrotnie posyłał go na deski.
Cztery knockdowny, 40 tysięcy złotych. Murański zapłaci na cele charytatywne
Jeszcze przed wejściem zawodników do klatki ustalono dodatkowy zapis. Każdy knockdown zanotowany przez Al-Sulwiego miał oznaczać dla Murańskiego jedno kopnięcie w „cztery litery” już po zakończeniu pojedynku. Biorąc pod uwagę przebieg walki, „Arab” uzbierał ich aż cztery.
Sam zwycięzca początkowo zdawał się jednak nie pamiętać o tym punkcie umowy. Dopiero Adrian Węgierski wymownie przypomniał mu, że po walce pozostała jeszcze jedna kwestia do załatwienia.
Kiedy do rozmowy w klatce dołączył Murański, szybko dał do zrozumienia, że realizacja pierwotnych ustaleń nie wchodzi w grę. Zaproponował jednak „Arabowi” alternatywę. Zamiast przyjmować kopnięcia, zadeklarował przekazanie wybranej przez rywala kwoty na wskazany przez niego cel charytatywny.
Al-Sulwiemu takie rozwiązanie przypadło do gustu. Nieco bardziej podzieleni byli kibice, których zapytał o zdanie. Ostatecznie to jednak „Arab” podejmował decyzję i postanowił odpowiednio wycenić każdy ze swoich knockdownów.
Gabriel ustalił stawkę na 10 tysięcy złotych za każde posłanie przeciwnika na deski. Cztery knockdowny oznaczają zatem, że Murański będzie musiał przekazać łącznie 40 tysięcy złotych na wybrany przez Al-Sulwiego cel charytatywny.
„Muran” sugerował jeszcze, że młodszy rywal chce w ten sposób puścić go z torbami. Po złożeniu propozycji nie wypadało jednak wycofywać się z własnych słów. Koniec końców na nietypowym zapisie kontraktowym skorzystają więc potrzebujący, a 40 tysięcy złotych trafi na szczytny cel.
Zobacz wywiady po walce:



