Zawodnik UFC wyznał, że odrzucił walkę z Pereirą: „K…wa, nie ma na to szans”
Alex Pereira budzi podziw nie tylko wśród fanów, czy ekspertów sportów walki. Jeden z zawodników UFC przyznał, że natychmiast odrzucił propozycję pojedynku z Brazylijczykiem.
Popularny „Poatan” szybko wzbił się na szczyt listy ulubieńców kibiców. Postawiwszy definitywnie na MMA dostał się do organizacji Dany White’a z rekordem zaledwie 2-1. Na jego korzyść jednak przemawiała wspólna historia z Israelem Adesanyą. Brazylijczyk był bowiem ostatnim, który znokautował Nigeryjczyka w kickboxingu, czy na tamten moment – w ogóle w sportach walki.
Alex Pereira błyskawicznie udowodnił swoją wartość. W debiucie znokautował rywala latającym kolanem już w 18. sekundzie drugiej rundy. Zaledwie 3 wygrane pozwoliły mu spotkać się z „The Last Stylebenderem”, którego ponownie skończył przed czasem. Z czasem przeniósł się do kategorii półciężkiej, gdzie ponownie dzierży mistrzostwo UFC.
Chris Curtis wyznaje: Odmówiłem walki z Alexem Pereirą
W całej dotychczasowej karierze „Poatana” tylko dwóch zawodników zdołało wytrzymać z nim pełen dystans. Ostatnim był Jan Błachowicz, który wciąż liczy na rewanż z Brazylijczykiem. Pierwszy jednak był Bruno Silva, choć propozycję walki w tym czasie otrzymał też inny średni.
Mowa tu o Chrisie Curtisie, który w ostatnim wywiadzie przyznał, że natychmiastowo odrzucił propozycję pojedynku z „Poatanem”:
– Nigdy nie odmawiam walk chyba, że nazywasz się Alex Pereira. Wtedy definitywnie mówię nie. Poza tym jestem tu po to, aby walczyć z wszystkimi, chcę po prostu się tym bawić – mówił w rozmowie z MMA Junkie Curtis.
– Zaoferowali mi walkę z Pereirą w pierwszej połowie 2022 roku, przed pojedynkiem z Bruno Silvą… albo było to ciut później kiedy ostatecznie Sean Strickland wziął to starcie? – zadumał się „Action Man”.
– W każdym razie pomyślałem wtedy: nie, k…wa, nie będę się bił z tym gościem wskakując na zastępstwo – kontynuował. – Nie ma na to szans. Normalnie nie chcę się z nim bić, a co dopiero po krótkim obozie.
Amerykanin wyznał, że wpływ na jego decyzję miało przypadkowe spotkanie z „Poatanem”. Wówczas jeszcze przyszły mistrz UFC zrobił wrażenie na „Action Manie”, który przecież wyzwań nie odmawia… I to też dało możliwość usprawiedliwienia siebie samego:
– Spotkałem go w windzie w Madison Square Garden w Nowym Jorku. Ludzie, którzy go nie znają, nie zdają sobie sprawy z tego, jaki jest przeogromny. Pereira jest tak wielki, że to przerażające. Także p…dolić to. Wtedy odmówiłem, bo wiedziałem, że przyjmowałem wszystkie inne walki i mogłem sobie na to pozwolić.