FAME MMA

Niedosyt po walce Denisa z Szachtą. Dawid Załęcki liczył na więcej [VIDEO]

Dawid Załęcki odniósł się do ostatniego występu swojego syna i nie ukrywał, że jego odczucia są dalekie od pełnej satysfakcji. „Crazy” w kilku słowach podsumował starcie Denisa Załęckiego z Bartoszem Szachtą, które elektryzowało kibiców jeszcze na długo przed wejściem zawodników do klatki.

Nie była to zwykła walka. Panowie mieli za sobą wspólną przeszłość, a relacje między nimi z czasem mocno się pogorszyły. To tylko podkręciło atmosferę wokół zestawienia, a fani liczyli na brutalne rozstrzygnięcie i wyjaśnienie konfliktu w sportowy sposób.

Sam pojedynek przebiegał pod dyktando Denisa Załęckiego. Wyraźnie cięższy zawodnik szybko narzucił swoje warunki i zakończył walkę przed czasem. Nie zabrakło jednak niedosytu, bo wszystko rozstrzygnęło się w cieniu kontuzji Szachty, który z powodu problemów z plecami nie był w stanie kontynuować starcia.

Niedosyt po walce. Załęcki liczył na więcej

Choć nikt nie podważa faktu, że Szachta doznał urazu pleców, zakończenie pojedynku w taki sposób pozostawiło pewien niedosyt – także w obozie Załęckich. O tym właśnie mówił Dawid „Crazy” Załęcki w rozmowie z Fansportu TV.

Sprawdź!  Denis zarzuca Wielkiemu Bu kłamstwo! "Niech się cieszy, że…" [WIDEO]

– Niedosyt. Po prostu – niedosyt. Liczyłem na tę walkę, że będzie troszeczkę inna. Myślałem, że Szachta bardziej dostanie po głowie, będzie bardziej zdominowany, ale… No, plecy go zabolały i walka się zakończyła. W sumie nie byłem zdziwiony po walce ze mną, ale… Liczyłem, że troszkę inny efekt będzie na końcu.

Tym samym „Crazy” jasno zasugerował, że oczekiwał bardziej jednoznacznego zakończenia bez wpływu losowych czynników. Taki finał, mimo zwycięstwa, zawsze zostawia pole do dyskusji. Doświadczony torunianin odniósł się także do dalszej drogi Szachty w freak fightach – szczegóły można znaleźć w materiale źródłowym.

Sam Dawid Załęcki nie zamierza jednak długo wracać do tej sytuacji. Już w najbliższy weekend wystąpi na gali FAME 31 w Koszalinie, gdzie zmierzy się z Michałem „Matrixem” Królikiem w formule K-1.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.