UFC

UFC 328: Sean Strickland wrócił na tron! Khamzat Chimaev PRZEGRAŁ i stracił pas!

W main evencie UFC 328 doszło do pojedynku o mistrzowski pas kategorii średniej. Khamzat Chimaev zmierzył się z Seanem Stricklandem.

Dla Amerykanina była to kolejna szansa na zapisanie się w historii dywizji do 185 funtów. W przeszłości sensacyjnie odebrał tytuł Israelowi Adesanyi i ponowne zwycięstwo w tak wymagającym starciu mogło przebić tamten sukces. Tym razem jednak poprzeczka zawieszona była wyjątkowo wysoko.

Chimaev przystępował do walki jako niepokonany zawodnik, który w ostatnim występie rozprawił się z Dricusem Du Plessisem. Co istotne, to właśnie ten rywal wcześniej dwukrotnie wypunktował Stricklanda, co tylko podkreślało skalę wyzwania stojącego przed „Tarzanem”. Czy „Borz” utrzymał swoją dominację i obronił pas, czy też Amerykanin znów zaskoczył świat MMA?

UFC 328: Chimaev vs Strickland – relacja z walki

Chimaev zaczął walkę od kopnięć na nogę i tułów, a po 15 sekundach ruszył po obalenie – i przewrócił Stricklanda. Sean nie zdołał wrócić na nogi, a mistrz UFC wskoczył za plecy. Chimaev wpiął się nogami i był na najlepszej drodze do duszenia zza pleców. Strickland szarpał się jak ryba na haczyku i wyswobodził się na tyle, że uciekł na kolano. Khamzat nie miał łatwego zadania, ale straszył Amerykanina kolejnymi poddaniami. Sean uciekł na nogi, ale momentalnie Chimaev wyniósł go i cisnął o matę. W ostatnich 20 sekundach zapiął ręce, ale nie poddał pretendenta.

Druga runda zaczęła się od stójki, co dało Seanowi możliwość zaprezentowania się na tle czempiona. Panowie wymieniali się bokserskimi ciosami. Sean dokładał też swój teep kick. Chimaev nie szukał sprowadzenia, a Amerykanin powoli z pojedynczych ciosów robił kombinację „one-two”. Próba obalenia przez Khamzata… i wybronił to Strickland! Co więcej, zajął on pozycję z góry. Sean trafił kilka razy mistrza, ale dał mu wstać. Wybronił kolejną próbę i wydawało się, że Khamzat znalazł się w tarapatach! Chimaev położył się na plecy, a Strickland wskoczył do parteru. Wiele akcji tam nie uświadczyliśmy, ale były mistrz znalazł się w bardzo ciekawej pozycji!

Trzecią rundę Chimaev zaczął agresywnym boksem, ale w to graj Stricklandowi. Sean spamował lewym prostym, oberwał kilkoma kopnięciami na tułów. Khamzat chował głowę za podwójną gardą. Rywal potrafił unikać jego prawego krzyżowego, a do tego stopował swoimi uderzeniami. Celne ciosy trafiały Chimaeva między gardę i prosto na noc. Sean rozjuszał „Borza”, pressował, ale nic z tego nie wynikało. Strickland mógł na swoje konto zapisać dwie rundy. Trzeba jednak zaznaczyć, iż Khamzat trafiał go częściej pod koniec i rozbił nos Amerykaninowi.

Sprawdź!  Tylko cud uratuje Moicano. Makhachev KOLOSALNYM faworytem przed UFC 311

Khamazat wrócił na środek klatki i punktował przeciwnika prostymi. Khamzat zmieniał ustawienie z prawo- na leworęcznego. Dokładał kopnięcia i ochoczo boksował ze Stricklandem. Celne razy powodowały, iż głowa Seana zaczynała odskakiwać. Zmęczenie dopadło obu, ale nie spuszczali z siebie wzroku. Rąbali się kolejnymi ciosami, Khamzat rozkręcał się z kombinacjami lewy-prawy. Mistrz UFC mieszał płaszczyzny uderzeń obijając też brzuch pretendenta. Na minutę przed końcem rundy zaliczył jeszcze udane sprowadzenie.

W ostatniej rundzie panowie oddali sobie szacunek i stanęli na środku oktagonu. Po kilku prostych Chimaev rzucił się po nogi i złapał Seana Stricklanda, który skutecznie się bronił przed zapasami „Borza”. Walka wróciła do stójki, gdzie Amerykanin ani myślał rezygnować z ciosów prostych. Chimaev pozostawał w ruchu, samemu też odwijał się dokładając okazjonalne kopnięcia. Na dwie minuty przed końcem Khamzat podkręcił tempo, co też uruchomiło Seana i doprowadziło do kolejnej próby sprwadzenia przez mistrza. Chimaev miał potężne problemy z przewróceniem Amerykanina, który wyzwolił się i trafił czempiona! Khamzat również sięgnął i odskoczyła głowa pretendentowi!

WYNIK: Khamzat Chimaev Sean Strickland wygrał przez .

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.