FAME MMA

Tomasz Sarara znów mocno o Denisie Labrydze: Okazał się pysznym bufonem i taki jest

Tomasz Sarara uważa, że ogromna wygrana Denisa Labrygi w turnieju FAME MMA odsłoniła jego prawdziwy charakter.

Krakowski kickbokser od dawna nie ukrywa, że nie darzy sympatią „Głogowskiego Niedźwiedzia”. W przeszłości publicznie uderzał w jego ambicje, sugerując nawet – za co później przepraszał, – że w UFC Labryga mógłby co najwyżej „skręcać oktagon”. Relacje obu zawodników definitywnie pogorszyły się po gali FAME 26, gdzie skrzyżowali rękawice już w pierwszej rundzie turnieju.

Wówczas Denis Labryga zwyciężył po kontrowersyjnej decyzji sędziów. Dyskusje wzbudzały również jego kolejne pojedynki, jednak ostatecznie to właśnie on sięgnął po triumf w całych zawodach, zgarniając milion złotych w sztabkach złota. Od tamtego momentu jego medialny wizerunek uległ wyraźnej zmianie, co szczególnie widoczne było w programach i na konferencjach poprzedzających galę FAME 29.

Tomasz Sarara: Pieniądze tylko pokazały, jaki on jest naprawdę

Po wygranym turnieju Denis Labryga zaczął określać siebie mianem „Final Bossa”, a ekstrawaganckim stylem ubioru oraz zachowaniem konsekwentnie podkreślał swoją wyjątkowość. Doszły do tego zaczepki wobec kolejnych rywali, buńczuczne deklaracje i liczne medialne konfrontacje. Choć w wielu kwestiach głogowianin potrafi mieć rację, niejednokrotnie – zdaniem obserwatorów – celowo ją wyostrza, nie dopuszczając do siebie argumentów drugiej strony.

Sprawdź!  To koniec Fabijańskiego we freakach! Wyszedł z klatki po 11 sekundach! [WIDEO]

W rozmowie z Mateuszem Kaniowskim Tomasz Sarara przedstawił własną ocenę przemiany Labrygi. Według krakowianina nie doszło do żadnej metamorfozy – ogromne pieniądze miały jedynie uwypuklić cechy, które istniały wcześniej:

Typowa sodóweczka. Typowa sodówa, kiedy odbija komuś do głowy. Mógłby ktoś pomyśleć, że zarobił kasę i się zmienił, ale ja mam inne na to sformułowanie, że pieniądze pokazują, że byłeś taką osobą od zawsze, ale pieniądze obnażyły to jaki jesteś naprawdę. Tak uważam.

Ja do niedawna jeszcze myślałem, że to będzie podejrzany typ, ale chciałem dać mu szansę. Wydawał mi się na tyle pokornym, normalnym gościem i nawet jak mi coś nie pasowało, to mogę zbić piątkę i udawać normalną relację, ale miałem rację, tylko mi się wydawało. Okazał się pysznym bufonem i taki jest.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.