Szachta komentuje typowania walki z Denisem. Wykluczył powtórkę ze starcia z Dawidem Załęckim

Bartosz Szachta nie zamierza oglądać się na opinie innych przed galą FAME 30. Choć niemal całe środowisko wskazuje Denisa Załęckiego jako faworyta, torunianin podchodzi do sprawy ze spokojem i zapowiada twardą walkę.

Im bliżej pojedynku Szachty z Załęckim, tym więcej pojawia się głosów, że to „Bad Boy” powinien wyjść z klatki zwycięsko. Sam Szachta kompletnie się tym nie przejmuje. W rozmowie dla Fansportu TV przyznał, że taka sytuacja działa wręcz na jego korzyść.

„Nie mam presji”. Szachta odpowiada na typowania

Zawodnik jasno dał do zrozumienia, że przewidywania innych nie mają wpływu na jego przygotowanie ani nastawienie.

– Nie ma to znaczenia. Dla mnie lepiej, bo nie mam presji. Ja tam wchodzę, Denis dobrze wie, jak sparowaliśmy. To, że mówił „25%”, to se może mówić. Ja wiem, co on ma w głowie. On dobrze wie, jak sparowaliśmy, jaki mam charakter do walki.

Szachta odniósł się także do porażki z Dawidem „Crazym” Załęckim, która do dziś rzutuje na jego wizerunek w oczach kibiców. Jak sam podkreśla, tamten występ nie oddaje jego realnych możliwości.

– Ludzie mnie postrzegają przez pryzmat walki z „Crazym”. Wiadomo, nie poszło tam, głowa nie zagrała. [Teraz] chcę pokazać, że ja się potrafię bić, bo się potrafię bić. Zawsze to udowadniałem. Wszyscy o tym dobrze wiedzą. To, co się wydarzyło z „Crazym”, to się wydarzyło, życie, ale tutaj będzie co innego. Denisa znam bardzo dobrze, do „Crazy’ego” miałem szacunek do samego końca i dlatego może tak wyszło. Do Denisa nie mam szacunku, znam go bardzo dobrze i wiem, że w walce będzie ogień.

Przypomnijmy, że starcie z „Crazym” zakończyło się już w pierwszej rundzie po serii niskich kopnięć, które zdewastowały nogę Szachty. Dodatkowo emocje podkręcał wtedy Denis Załęcki, aktywnie reagujący spod klatki.

Tym razem jednak torunianin zapewnia, że sytuacja będzie wyglądała zupełnie inaczej.

– Nie, nie, nie. Nie, nie, tu jest co innego, kompletnie coś innego. Także możecie się na pewno spodziewać mocnej bitki. Tu jest sprawa… To są sprawy wyższej rangi. Tak bym powiedział.

Wszystko wskazuje na to, że konflikt między zawodnikami znajdzie swoje rozstrzygnięcie w brutalnym stylu. Szachta zapowiada otwartą wojnę i chce udowodnić, że skreślanie go przed walką może być poważnym błędem.