Promotor Wasilewski ostro o Pudzianie: W sportach walki jest i był nikim

Spór Mariusza Pudzianowskiego z federacją KSW nie schodzi z nagłówków. Były strongman publicznie zarzuca organizacji niewypłacenie pełnej gaży za walkę z Eddiem Hallem, a do całej sytuacji odniósł się Andrzej Wasilewski. Promotor boksu uderzył bez żadnych hamulców, a jego opinia może mocno zaboleć „Pudziana”.

Mariusz Pudzianowski w zawodowym MMA stoczył dotąd 27 walk. Na jego koncie jest 17 zwycięstw, dziewięć porażek oraz jeden pojedynek zakończony jako no contest.

Wasilewski ostro o Pudzianowskim: To nigdy nie był fighter MMA

Ostatni występ Pudzianowskiego miał miejsce 26 kwietnia ubiegłego roku podczas gali XTB KSW 105. Starcie z Eddiem Hallem zakończyło się ekspresowo — Anglik rozprawił się z Polakiem już w pierwszej rundzie. Od tamtej pory 48-latek nie pojawił się w klatce, a jego relacje z KSW ograniczają się do otwartego konfliktu na tle finansowym.

Przegrana z Hallem była dla „Pudziana” trzecią z rzędu. Wcześniej lepszy od niego okazywał się Mamed Chalidow, który znokautował go w pierwszej rundzie, oraz Artur Szpilka, kończąc pojedynek w rundzie drugiej. Sam zainteresowany jasno deklarował, że obecnie nie zamierza wracać do klatki.
Na dziś nie ma takich $$$, abym chciał wejść do klatki KSW. Może się to kiedyś zmieni. Nigdy nie mów nigdy — pisał w jednym z wpisów.

Na kanale Lucky Punch temat Pudzianowskiego poruszył Andrzej Wasilewski. Promotor boksu nie pozostawił na byłym strongmanie suchej nitki.
On nigdy nie był zawodnikiem MMA. Wystarczy spojrzeć na jego porażki. Choćby sytuacja z walki z Arturem Szpilką — dosiad, kilkadziesiąt sekund bicia rękami i zero realnych obrażeń — ocenił.

Jeszcze ostrzej Wasilewski wypowiedział się o starciu z Hallem.
— Przegrywać z facetem większym, jeszcze mocniej „nabitym”, dla którego była to pierwsza walka w życiu? On wyszedł i pobił Pudziana jak małe dziecko. Oczywiście na ulicy Pudzian każdego by pokonał, ale w sportach walki jest nikim. I był nikim — podkreślił.

Na koniec promotor odniósł się do kariery Pudzianowskiego jako strongmana.
— Dla mnie przerzucanie ciężarów na sterydach nie jest powodem do szacunku. Trzeba jednak uczciwie przyznać jedno — w tym był naprawdę bardzo dobry — zakończył Wasilewski.

Ten komentarz z pewnością tylko dolał oliwy do ognia w sprawie przyszłości Mariusza Pudzianowskiego i jego dalszych relacji z KSW.