Paddy Pimblett współczuje Conorowi McGregorowi. „Naprawdę szkoda, trzeba mu współczuć”

Paddy Pimblett zabrał głos po pechowym zakończeniu walki wieczoru UFC 329. Anglik nie ukrywał współczucia wobec Conora McGregora, którego długo wyczekiwany powrót do oktagonu zakończył się już w pierwszych sekundach z powodu poważnej kontuzji.

Po pięciu latach przerwy „The Notorious” ponownie wszedł do klatki UFC, by stoczyć rewanż z Maxem Hollowayem. Niestety już na początku pojedynku Irlandczyk wykonał wysoki, wyskakujący kopnięcie, po którym niefortunnie wylądował na prawej nodze. Chwilę później wyraźnie miał problemy z poruszaniem się, a walka została przerwana z powodu odniesionego urazu.

Pimblett: „Włożył w ten powrót ogrom pracy”

Paddy Pimblett również wystąpił na gali UFC 329. Po swoim błyskawicznym zwycięstwie nad Benoitem Saint-Denisem został zapytany o dramatyczny finał walki McGregora. Anglik nie ukrywał, że cała sytuacja zrobiła na nim ogromne wrażenie.

– To było naprawdę smutne. Taki już jest ten sport. Trzeba pozostawać aktywnym i regularnie walczyć. Myślę, że przez tak długą przerwę jego organizm nie był w stanie temu sprostać. Na samym początku rzucił się na szalone kopnięcie, a jego kolano po prostu się zapadło. Naprawdę jest mi go szkoda. Włożył tyle pracy w ten powrót do oktagonu, a wszystko skończyło się po pierwszych pięciu sekundach. Trzeba mu współczuć.

Sam Pimblett miał zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia. Jego pojedynek trwał jeszcze krócej niż występ McGregora. „The Baddy” już po 52 sekundach poddał Benoita Saint-Denisa duszeniem d’arce choke, po którym Francuz stracił przytomność. Dla zawodnika z Liverpoolu było to niezwykle ważne zwycięstwo po styczniowej porażce z Justinem Gaethje.

Przyszłość Conora McGregora ponownie stanęła natomiast pod dużym znakiem zapytania. Irlandczyka czeka kolejna rehabilitacja, a jego ostatnia walka w ramach obecnego kontraktu z UFC planowana jest na 2027 rok. Na razie trudno jednak przewidzieć, czy po dojściu do pełni zdrowia rzeczywiście zdecyduje się dokończyć umowę z organizacją.

Krótko po gali McGregor opublikował także poruszające oświadczenie w mediach społecznościowych. Przyznał, że psychicznie przeżywa „piekło”, jednocześnie podkreślając, że do walki przystępował w pełni zdrowy i nie zmagał się z żadnym wcześniejszym urazem. Zapowiedział również, że pokona przeciwności losu i jeszcze wróci do oktagonu.