Mateusz Borek skomentował walkę Szpilka vs. Załęcki! „Kompletnie nie akceptuję takiej sytuacji, że…”

Mateusz Borek w ostatnim odcinku Hejt Parku skomentował co-main event ostatniej gali HIGH League 4. Dziennikarz, delikatnie mówiąc, nie był zachwycony pojedynkiem Szpilka vs. Załęcki.

Przed High League 4 sporo szumu było związane z walką Artur Szpilka vs. Denis Załęcki. Obaj zawodnicy stoczyli po jednej walce w MMA z różnym rezultatem. „Szpila” zwyciężył swój pojedynek na KSW, gdzie skończył Siergieja Radczenkę, natomiast „Bad Boy” przegrał jednogłośną decyzją sędziów z Mateuszem Kubiszynem.

Powszechnie wiadomym było, że Torunianin wychodził do tego starcia z poważnym urazem. Denis uszkodził na jednym z treningów więzadła w kolanie i jego występ stał pod dużym znakiem zapytania. Ostatecznie wyszedł do klatki i zrobił dokładnie to, co zapowiadał. Natychmiast rzucił się na byłego pięściarza i zasypał go lawiną ciosów. Szpilka mówił później, że chciał wyczekać odpowiedniego momentu na kontrę, jednak ten nigdy nie nadszedł. Załęcki w ferworze walki spróbował obrotowego backfista i kolano nie wytrzymało. „Szpila” zwyciężył przez TKO po poddaniu werbalnym.

Mateusz Borek komentuje walkę Szpilka vs. Załęcki

Wczoraj wieczorem odbył się kolejny Hejt Park z udziałem czterech założycieli Kanału Sportowego. Nie zabrakło oczywiście telefonów od widzów, a jeden z widzów poprosił Mateusza Borka o ocenę co-main eventu High League 4.

Komentator sportowy rozmawiał na ten temat z wygranym jakiś czas po zakończeniu pojedynku, ale sam nie był zadowolony z faktu, iż „Bad Boy” wyszedł do walki z poważnym urazem.

– Obejrzałem tę walkę gdzieś 45 minut po jej odbyciu się, ponieważ byłem na pięściarskiej gali Tymexu. Zdzwoniłem się z Arturem natychmiast po obejrzeniu tego pojedynku – powiedział dziennikarz. – Artur był wściekły bo twierdzi, że w walkę wszedł zupełnie średnio, natomiast twierdził, że to jest kwestia następnych kilkudziesięciu sekund, że widział swojego rywala który już po tych kilkunastu cepach był wypompowany… Natomiast ciężko mi rozmawiać o walce, której nie było.

Bo tak naprawdę kompletnie nie akceptuję takiej sytuacji z punktu widzenia promotora i kibica, że otwarcie jeden z zawodników mówi o tym, że jest kontuzjowany. Mówi: no ja jestem bohaterem, bo jestem kontuzjowany i wyjdę do walki. No nie! No wychodzisz do walki dlatego, że chcesz zarobić pieniądze!

Borek przyznał też, że zdziwiło go to zestawienie. Doskonale wiedział, iż Torunianin zna się z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata WBC. Dziennikarz poznał „Bad Boya” jeszcze za czasów, gdy był działaczem GROMDY – Załęcki wziął udział w trzeciej edycji turnieju walk na gołe pięści.

– Dosyć blisko z Denisem i „Tysonem” akurat w tamtym czasie był Artur Szpilka. Oni przyjeżdżali do niego do gymu, Artur udzielał wskazówek głównie „Tysonowi”, sparowali… No więc zawsze dla mnie takie zestawienie freakowych walk gdzie wiem, że ludzie się znają prywatnie, że się polubili, no to jest po prostu czysty biznes.

Dziennikarz ma też podobne odczucia, co większość fanów. O ile wszyscy wiedzieli o kontuzji Torunianina, to jednak szkoda, że tak ciekawe zestawienie zakończyło się w ten sposób.

Doszło do 20 sekund… No ja byłem mówiąc szczerze rozczarowany. Ja spodziewałem się jakichś emocji, jakiegoś większego widowiska. Tak naprawdę, to Arturowi się nic nie stało, przyjął chyba jeden cios. Denis pomachał cepami, złapał się za kolano, 20 sekund trwała walka, budżet pewnie z milion złotych łącznie i panowie poszli do domu.