
Maciej Kawulski w szczerym wyznaniu opowiedział o osobistej drodze, jaką przeszedł w trakcie budowania i rozwijania organizacji KSW.
Polska federacja od lat pozostaje jednym z dwóch największych graczy na europejskim rynku MMA. Choć konkurencja w postaci OKTAGON MMA systematycznie się rozwija, to KSW wciąż dysponuje wyraźnym atutem – wieloletnim doświadczeniem okupionym zarówno spektakularnymi sukcesami, jak i bolesnymi upadkami, z których wyciągano kluczowe wnioski.
Maciej Kawulski szczerze o kryzysach i upadku podczas budowy KSW
Swoją historię – przynajmniej jej fragment – jeden ze współwłaścicieli KSW przytoczył, goszcząc u Marcina Mellera na antenie Radia ESKA. Maciej Kawulski otwarcie przyznał, że w trakcie tworzenia organizacji doświadczył całkowitego załamania finansowego, które okazało się dla niego bolesną, ale przełomową lekcją:
– Ja zbankrutowałem. Mniej więcej w czasie, w którym tworzyłem KSW. Czułem się poniżony – przyznał otwarcie Kawulski. – Ale bardzo szybko zrozumiałem, którzy ludzie są ze mną naprawdę. A gdy wstałem, zyskałem niesłychany wiatr w żagle. Pomyślałem: nic nie jest w stanie mnie zniszczyć.
– Były momenty, w których byłem dumny, że tworzę KSW, a następnego dnia wstydziłem się założyć koszulkę KSW i wyjść na ulicę – kontynuował. – Myślałem: 'zaraz ktoś we mnie rzuci jajkiem’. I kiedy z tego się wykaraskasz, odzyskujesz zaufanie ludzi, to czujesz się niezniszczalny. Jeżeli upadłeś i wstałeś to nie boisz się już ryzyka. A bez ryzyka nie ma wielkich gal, nie ma KSW.
Przełomowym momentem dla organizacji okazał się również czas globalnego kryzysu sprzed kilku lat, gdy świat sportu – podobnie jak wiele innych branż – musiał z dnia na dzień zmienić sposób funkcjonowania. To właśnie wtedy KSW zdecydowało się na nowy model działania, oparty na galach organizowanych w mniejszych miastach.
– Szybko zmieniliśmy front. Weszliśmy w małe gale transmitowane w PPV i na koniec dnia podwoiliśmy przychody jako firma. Dla nas pandemia stała się momentem, która, paradoksalnie, nas wzmocniła.
Kawulski potwierdził również w rozmowie z Mellerem, że ponownie angażuje się w pracę przy galach KSW na pełnych obrotach. Przedsmak tego kibice mogli zobaczyć już przy okazji ostatniego wydarzenia — choć alegoria z kometą zmierzającą w stronę Ziemi okazała się dla części odbiorców zbyt nieoczywista.