
Maciej Kawulski odniósł się do rosnącej pozycji OKTAGON MMA, który coraz śmielej zaznacza swoją obecność na rynku, również w Polsce.
Czesko-słowacka organizacja z impetem wkracza na polską scenę MMA. Ondřej Novotný i jego zespół od dłuższego czasu skutecznie budują markę OKTAGON MMA w Europie, notując przy tym imponujące wyniki frekwencyjne. Najlepszym tego dowodem było wypełnienie po brzegi stadionu Eintrachtu Frankfurt, co odbiło się szerokim echem w świecie sportów walki.
Sukcesy te nie robią jednak większego wrażenia na Martinie Lewandowskim. Współwłaściciel KSW wielokrotnie dawał do zrozumienia, że zestawianie obu organizacji jest przedwczesne, a różnica poziomów sportowych – w jego opinii – wciąż pozostaje znacząca. Lewandowski obrazowo określał OKTAGON mianem „trzeciej ligi”, podczas gdy KSW porównywał do piłkarskiej Ekstraklasy.
Kawulski o pozycji OKTAGON MMA
Odmienne, znacznie bardziej wyważone stanowisko prezentuje Maciej Kawulski. Współwłaściciel KSW, a prywatnie reżyser filmu Dziki, w ostatnim czasie częściej pojawia się w mediach, promując swoje najnowsze dzieło. Zapytany przez Szalonego Reportera o konkurencję w postaci OKTAGON MMA, zwrócił uwagę na różnice rynkowe i etap rozwoju obu federacji:
– Mam wrażenie, że mówienie o konkurencji, takiej sensu stricto, w rozumieniu symetrii, to jeszcze chwila. My mamy swoje rynki, nawet poza Polską, oni swoje, w których sobie nieźle radzą.
– Natomiast kilka spektakularnych promocyjnie ruchów, jak rozmowy z Mariuszem Pudzianowskim, który już nie jest na naszym celowniku z wiadomych względów, czy z Michałem Materlą, do którego mam największy szacunek, ale też jest już… ciężko mówić weteranem. Kolesiem, który nie może walczyć w MMA, to są takie ruchy, które mają zwrócić uwagę, ale nie stworzą ci sportowej artylerii, która będzie wypełniała fight cardy – kontynuował współwłaściciel KSW.
Kawulski podkreślił również, że obecność silnego gracza na rynku nie jest zagrożeniem, lecz bodźcem do dalszego rozwoju. Jego zdaniem rywalizacja działa mobilizująco i zmusza wszystkich uczestników rynku do jeszcze cięższej pracy.
– Ja jestem spokojny, natomiast fajnie, nie można niczego lekceważyć, trzeba ciężko pracować – podsumował Maciej Kawulski.