Denis Labryga chce Don Diego na FAME 30. Obraził niekwestionowanego mistrza GROMDY

Denis Labryga, znany jako „Final Boss”, wskazał nazwisko rywala, z którym najchętniej skrzyżowałby rękawice na jubileuszowej gali FAME 30. Na jego celowniku znalazł się Mateusz „Don Diego” Kubiszyn.
Zawodnik z Głogowa nie ukrywa ogromnych sportowych ambicji – w dłuższej perspektywie celuje nawet w mistrzostwo wagi ciężkiej UFC. Równolegle nie rezygnuje jednak z występów w świecie freak fightów, gdzie niedawno sięgnął po pokaźną nagrodę w postaci miliona złotych w sztabkach. Labryga powróci do akcji już wkrótce, właśnie na gali FAME 30.
Jak zapowiedział wspólnie z organizacją, jego rywalem ma zostać zwycięzca S-Class Tournament, który rozstrzygnie się podczas najbliższej gali. W gronie potencjalnych przeciwników znajdują się również byli rywale „Głogowskiego Niedźwiedzia”, tacy jak Jay Silva, Mateusz „Don Diego” Kubiszyn czy Tomasz Sarara.
Final Boss ostro o Kubiszynie! Labryga nie przebiera w słowach
Po programie CAGE, na który głogowianin dotarł z wyraźnym opóźnieniem, Hubert Mściwujewski z kanału MMA-BNB przeprowadził z nim rozmowę. Pod koniec wywiadu padło pytanie o wymarzonego rywala na kolejną walkę:
– Ja to bym w ogóle tego „Kazika” rozp…dolił, nie? – odpowiedział Denis Labryga.
Prowadzący, podobnie jak zapewne większość widzów, nie do końca zrozumiał, kogo Labryga ma na myśli. Dopytał więc, czy chodzi o „Kazika Klimata Kartela”, bohatera niedawnej gali PRIME 15. Odpowiedź „Final Bossa” była jednak zupełnie inna:
– Nie! Ku…wa, „Kazik”, tutaj ten spod Żabki. Ten co ma takiego wąsa. W kolorowej bluzie dzisiaj przyszedł. Typowy „Kazik żulik” – obraził Mateusza „Don Diego” Kubiszyna Labryga, gdyż to o mistrzu GROMDY mowa.
Mściwujewski przypomniał wówczas, że sam „Don Diego” wielokrotnie podkreślał, iż nie jest zainteresowany kolejnym pojedynkiem z Labrygą. Kubiszyn zaakceptował wynik ich pierwszego starcia i deklaruje, że idzie dalej. Denis widzi jednak tę sytuację zupełnie inaczej:
– Boi się, he he he – zarechotał „Final Boss”. – Też byś się bał. Znaczy ja się siebie boje, dlatego wiem o co mu chodzi. No, rozumiem go w sumie…
Mateusz Kubiszyn w ostatnich tygodniach konsekwentnie zaznacza, że nie potrzebuje rewanżu z głogowianinem. Ich pierwszy pojedynek zakończył się kontrowersyjną decyzją techniczną po nieintencjonalnym faulu Labrygi. „Don Diego” otwarcie mówi również, że w przypadku zwycięstwa w S-Class Tournament znacznie bardziej interesowałoby go starcie z Roberto Soldiciem.



