Bartosiński nie kryje frustracji przed XTB KSW 123! „To brak szacunku” [VIDEO]

Adrian Bartosiński ponownie odniósł się do zamieszania wokół swojej kolejnej walki w KSW. Mistrz kategorii półśredniej nie ukrywa, że zmiana zarówno rywala, jak i terminu mocno skomplikowała jego przygotowania. „Bartos” zaznaczył, że największy żal ma nie do Tymoteusza Łopaczyka, lecz do samej federacji.

Popularny „Bartos” miał wrócić do klatki już w październiku. Pierwotnie jego rywalem miał być Adam Masaev, jednak ten wypadł z pojedynku i KSW zostało zmuszone do poszukiwania zastępstwa.

Po kilku rozmowach wybór padł na Tymoteusza Łopaczyka. Nowy pretendent nie był jednak gotowy, by wejść do klatki w pierwotnym terminie, dlatego walka została przełożona na listopadową galę XTB KSW 123.

Dla Bartosińskiego oznaczało to kolejną zmianę planów. Mistrz musiał wyhamować przygotowania prowadzone pod Masaeva i rozłożyć siły na kolejne tygodnie. Dodatkowo jego trener, Dawid Pepłowski, musi przygotować zupełnie nowy plan taktyczny pod innego przeciwnika.

Wszystkie walki KSW 123 obstawisz u bukmachera FORTUNA. Zacznij grę z pakietem bonusów: do 200 zł Zakładu Bez Ryzyka oraz 50 zł w dodatkowych freebetach!

Bartosiński: „Znowu to ja muszę się dostosować”

W rozmowie z Fansportu TV mistrz kategorii półśredniej otwarcie przyznał, że taki obrót spraw nie jest mu na rękę.

Bartosiński przypomniał, że Łopaczyk wcześniej deklarował gotowość do walki w terminie dogodnym dla mistrza. Tymczasem ostatecznie to właśnie termin pojedynku został dostosowany do pretendenta.

– Tymek w wywiadach mówił, że „będzie gotowy wtedy, kiedy będzie gotowy mistrz”. Do walki było 8 albo 9 tygodni, czyli kupa czasu. Ja przed Fleminasem wziąłem walkę w 6 tygodni i zrobiłem wagę jako mistrz, a pretendent na 8-9 tygodni nie był gotowy, gdzie w wywiadach mówił, że będzie gotowy…

„Bartos” nie chciał jednak uderzać bezpośrednio w Łopaczyka. Zaznaczył, że nie zna pełnego tła jego decyzji i możliwe, że rzeczywiście chodziło o kwestie zdrowotne.

– No, co mam oceniać? Może faktycznie doznał urazu na walce, a nie na treningu. Nie mam pojęcia, co tam się wydarzyło, bo tam podobno chodziło o doleczenie urazu… Ale ogólnie w całej sytuacji to nie chodzi o Tymka, ani Artura [Ostaszewskiego], bo nic do nich nie mam. Nawet przeciwnie, bardzo ich lubię, ale wiesz, ja jestem mistrzem, a już któryś raz… W marcu to ja się musiałem dostosować. Ja się musiałem dostosować i wziąć walkę na „lata”, teraz znów to ja się muszę dostosować.

Najmocniejsze słowa padły jednak pod adresem KSW. Bartosiński podkreślił, że jako mistrz spodziewał się większego wpływu na termin swojej walki.

– Ja to odbieram, jako brak szacunku do mnie, ale mówię, bardziej ze strony federacji. W marcu ja zrobiłem ukłon, wziąłem tę walkę na 6 tygodni przed. A teraz jest kolejne przełożenie walki, drugi raz z rzędu taka sytuacja, że mam perturbacje. Jestem mistrzem, więc myślałem, że mistrz ma… może nie taryfę ulgową, ale to on decyduje o terminach. A tu jednak robią pod pretendentów…

Wypowiedź Bartosińskiego pokazuje, że problem nie sprowadza się wyłącznie do samej zmiany rywala. Mistrz ma poczucie, że po raz kolejny to on musi dostosowywać cały obóz do decyzji organizacji i sytuacji pretendenta.

Do pojedynku z Tymoteuszem Łopaczykiem dojdzie ostatecznie podczas XTB KSW 123.