
Wojsław Rysiewski odniósł się do medialnej wymiany zdań pomiędzy Adrianem Bartosińskim a Arturem Gwoździem. Dyrektor sportowy KSW nie chciał wskazywać, która ze stron ma rację, ale zasugerował, że mistrz organizacji mógł naruszyć zapisy kontraktu.
Spór na linii Adrian Bartosiński – Artur Gwóźdź wybuchł po jednej z ostatnich wypowiedzi „Bartosa”. Mistrz KSW zasugerował, że jego droga do UFC mogła potoczyć się inaczej, gdyby jego były menedżer lepiej zadbał o kwestie kontraktowe. Gwóźdź odpowiedział, przypominając kulisy podpisania umowy i okoliczności, w których Bartosiński trafiał do KSW. Sam zawodnik później doprecyzował natomiast, że zaufał menedżerowi oraz prawnikowi i o części zapisów miał dowiedzieć się dopiero po kilku kolejnych walkach.
Temat zrobił się na tyle głośny, że nie mogło zabraknąć reakcji ze strony samej organizacji.
Rysiewski: Bartosiński mógł złamać zapisy kontraktu
Zbiegło się to w czasie z kolejną wizytą Huberta Mściwujewskiego z kanału MMA-BNB w siedzibie KSW. Podczas rozmowy z Wojsławem Rysiewskim pojawił się więc również wątek konfliktu pomiędzy Bartosińskim a Gwoździem.
Dyrektor sportowy KSW nie chciał zagłębiać się w ocenę argumentów obu stron. Zamiast tego skupił się na tym, czy mistrz kategorii półśredniej w ogóle powinien publicznie poruszać kwestie dotyczące swojej umowy.
– Myślę, że jest to złamaniem naszych zapisów kontraktowych, że o tym mówi. Chętnie mu dowalę jakąś karę, szczerze mówiąc – powiedział matchmaker KSW.
Słowa Rysiewskiego jasno pokazują, że problemem dla organizacji nie musi być sam spór z byłym menedżerem, lecz sposób, w jaki Bartosiński zdecydował się go prowadzić.
To zresztą nie pierwszy raz, kiedy „Bartos” wchodzi w publiczną polemikę dotyczącą funkcjonowania KSW. W przeszłości otwarcie krytykował sposób potraktowania swojego trenera Dawida Pepłowskiego po jego komentarzach związanych z organizacją.
Tym razem sytuacja może mieć jednak bardziej konkretne konsekwencje. Bartosiński nie ujawnił wprawdzie pełnej treści kontraktu ani jego finansowych szczegółów, a temat mechanizmu przedłużania umów był już wcześniej szeroko komentowany. Mimo to sama rozmowa o zapisach kontraktowych w przestrzeni publicznej może być czymś, czego KSW nie chce tolerować.
Właśnie dlatego wypowiedź Rysiewskiego może być dla mistrza sygnałem ostrzegawczym. Jeżeli władze KSW uznają, że doszło do naruszenia umowy, Bartosiński może liczyć się z karą za publiczne komentowanie jej zapisów.