
Coraz więcej wskazuje na to, że Arkadiusz Wrzosek może mieć już wytypowanego kolejnego przeciwnika. Tym razem na celowniku warszawskiego ciężkiego nie znajdują się ani Artur Szpilka, ani mistrz KSW Phil De Fries.
Stołeczny kickbokser w miniony weekend zameldował się w okrągłej klatce podczas gali KSW 114 w Radomiu. Po nieudanej próbie zdobycia mistrzowskiego pasa wrócił do rywalizacji, mierząc się z jednym z najbardziej doświadczonych zawodników królewskiej dywizji – Szymonem Bajorem.
Wrzosek udanie odpowiedział na wcześniejszą porażkę i ponownie zapisał się na kartach gali. W drugiej rundzie znokautował rzeszowianina efektownym kolanem. Polak szykował wysokie kopnięcie, lecz w momencie zejścia rywala po nogi trafił go czysto, a potężny impet sprawił, że Bajor padł na deski bez możliwości kontynuowania pojedynku.
Nowy rywal na horyzoncie. Wrzosek wskazał konkretny kierunek
Po zakończeniu walki Arkadiusz Wrzosek skierował szczególne podziękowania w stronę swojego przyjaciela oraz sparingpartnera – Marka Samociuka. Uczestnik Grand Prix organizacji RIZIN FF wspierał warszawianina w przygotowaniach mimo osobistej tragedii, jaka spotkała go w ostatnim czasie.
Jak się okazuje, zawodnik zamykający czołową dziesiątkę rankingu wagi ciężkiej miał również wpływ na kolejne sportowe plany Wrzoska. Po gali KSW 114 reprezentant Legii Warszawa spotkał się z dziennikarzami i przyznał, że od dłuższego czasu nosi w głowie konkretne zestawienie:
– Bardzo ciekawy pomysł. Chodził mi po głowie od dłuższego czasu, ale byłem bardzo sfokusowany, żeby wygrać z Szymonem i wiedziałem, że to będzie pierwsza rzecz, o którą zagaję do Woja – powiedział 33-latek. – Nie EPIC. To będzie walka MMA. Z bardzo dobrym zawodnikiem, bardzo dobrym zawodnikiem.
Choć sam zawodnik nie zdradził nazwiska potencjalnego rywala, szybko zrobił to dyrektor sportowy KSW. W rozmowie z portalem Klatka po klatce Wojsław Rysiewski ujawnił, kto faktycznie znalazł się na liście życzeń Wrzoska:
– Zaproponował Alexandra Soldatkina. Podoba mi się ten pomysł – przyznał Arturowi Mazurowi Wojsław Rysiewski. – Wiesz co, on pierwotnie jest w ogóle zawodnikiem FNC, więc myślę, że jestem się dogadać z Drazenem [Forgacem, założyciel i szef organizacji – red.] na takie rozwiązanie.
Alexander Soldatkin to triumfator Grand Prix wagi ciężkiej organizacji RIZIN. W finałowym starciu zmierzył się z Markiem Samociukiem, którego pokonał jednogłośną decyzją sędziów. Choć na co dzień trenuje w Niemczech – stąd często widniejąca przy jego nazwisku tamtejsza flaga – sam zawodnik podkreśla swoje rosyjskie pochodzenie, zaznaczając je przy każdej możliwej okazji.



