UFC

Alexander Volkanovski obronił pas na UFC 325. Diego Lopes przegrał w rewanżu

W walce wieczoru gali UFC 325 kibice byli świadkami starcia o mistrzowski pas wagi piórkowej.

Alexander Volkanovski, absolutna legenda dywizji do 66 kilogramów, w minionym roku zdołał odzyskać tytuł, który wcześniej utracił w wyjątkowo bolesnych okolicznościach. Ilia Topuria znokautował „The Greata”, zadając mu zaledwie czwartą porażkę w całej zawodowej karierze. Australijczyk szybko jednak doprowadził do odbudowy swojej pozycji — w kwietniu ubiegłego roku ponownie sięgnął po mistrzowską koronę.

Naturalnym scenariuszem wydawało się zestawienie Volkanovskiego z jednym z niepokonanych pretendentów młodego pokolenia — Lerone’em Murphym lub Movsarem Evloevem. Organizacja UFC obrała jednak inną drogę, dając szansę Diego Lopesowi. To właśnie Brazylijczyk stanął naprzeciw „Volka” w walce o wakujący tytuł.

Pozostawało jedno kluczowe pytanie: czy Lopes zdołał wyciągnąć wnioski z poprzedniego starcia i sięgnąć po pas, detronizując urzędującego mistrza?

UFC 325: Kto wygrał w walce Volkanovski vs. Lopes?

Runda 1.: Volkanovski orbitował wokół Lopesa, zaczął od badających dystans low kicków. Lopes nie dał narzucić na siebie presji, posłał kopnięcia na korpus. „Volk” zszedł po nogi, co Diego skontrował prawym. Brazylijczyk czyhał na kontrę sierpami. Mistrz UFC mieszał płaszczyzny uderzeń, dobrze kopał rywala po nogach. Volkanovski błyskawicznie wszedł po nogi pretendenta, który zdołał utrzymać się na nogach. Volkanovski trafił prawym, Lopes pokręcił głową zdradzając, że odczuł jednak ten cios. Rundę zakończył mocnym middle kickiem.

Sprawdź!  (VIDEO) Paddy Pimblett swojego internetowego trolla! Lekcja pokory od zawodnika UFC. "Gość ma jaja..."

Runda 2.: Lopes trzymał dystans chcąc uniknąć próby obalenia przez mistrza. Dobre kopnięcia Volkanovskiego na nogę pretendenta. Diego zaczął odpowiadać low kickami na low kicki. Widać był po nim, że dużo analizuje na bieżąco, przez co wydawał się być ospały. Dobra seria uderzeń w półdystansie, „Volk” czekał z kontrą sierpami. Lopes zaczął narzucać presję, przyjął potężny prawy cep, na który momentalnie odpowiedział. Brazylijczyk wskoczył po obalenie, ale nadział się na gilotynę czempiona! Volkanovski spadł na matę, rundę zaś kończył z plecakiem w postaci rywala.

Runda 3.: Diego Lopes dobrze się bawił w oktagonie, doskakiwał z ciosami na głowę „Volka”. Pretendent starał się przejąć inicjatywę, atakował mistrza UFC. Ten odpowiedział błyskawicznym prostym. Volkanovski nie potrafił utrzymać klinczu, rywal skarcił go za to łokciem. Wymiana ciosów, Lopes naruszył chyba czempiona! „Volk” trafił czysto prawymi i rozpracowywał oponenta lewym prostym. Volkanovski ruszył do ataku, Diego Lopes trafił go błyskawicznym prawym. Mistrz przyklęknął, ale wskoczył z powrotem na nogi.

Runda 4.: Diego Lopes szukał swoich szans. Pressował i atakował mistrza UFC. Ten jednak świadom tego, jak przebiegła poprzednia runda ochoczo atakował. Volkanovski przeważał w ilości i celności uderzeń. Nie bał się też wymian z Lopesem, w których ten był niezwykle groźny. Kopnięcie w krocze pretendenta przerwało na chwilę walkę. Brazylijczyk nakręcił się po tym i agresywnie atakował czempiona. Volkanovski na koniec wdał się jeszcze w wymianę.

Sprawdź!  Łukasz Zaborowski przekonany o sukcesie Mateusza Gamrota! "Możecie robić zrzuty ekranu, wiem co mówię"

Runda 5.: Volkanovski zaczął rundę od lewego prostego, który miał na celu stopowanie pretendenta. Diego Lopes szukał miejsca na wsadzenie kilku ciosów, ale czempion nie dawał mu na to szansy. Skuteczne obalenia w wykonaniu „Volka”, który chyba zauważył uraz stopy pretendenta. Diego Lopes odwrócił klincz i poszedł po obalenie. Wskoczył za plecy Volkanovskiego, który wił się jak wąż. „Volk” wstał z plecakiem z rywala, strącił go z siebie i posłał mocne łokcie. Lopes szukał dźwigni na rękę mistrza, próbował Kimury, następnie balachy, ale ostatecznie to Alexander Volkanovski skończył siedząc na rywalu i pokazując gest zwycięstwa w stronę publiczności.

Wynik: Alexander Volkanovski wygrał jednogłośną decyzją sędziów.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.