UFC

Demetrious Johnson punktuje decyzję UFC: Niech nie mydlą nam oczu

Demetrious Johnson dołączył do grona weteranów UFC krytycznie oceniających decyzje organizacji. Legendarny „Mighty Mouse” otwarcie przyznał, że nie podoba mu się pomysł rewanżu Alexandra Volkanovskiego z Diego Lopesem.

Alexander Volkanovski po dotkliwej porażce przez nokaut z Ilią Topurią zrobił sobie ponad roczną przerwę od startów. W tamtym starciu Australijczyk stracił mistrzowski pas wagi piórkowej. Po powrocie do oktagonu zdołał jednak odzyskać koronę, wygrywając na pełnym dystansie z Diego Lopesem i przerywając serię pięciu kolejnych zwycięstw Brazylijczyka.

W dywizji piórkowej nie brakuje jednak świeżych nazwisk. Najczęściej w kontekście walki o pas wymieniani byli dwaj niepokonani zawodnicy – Movsar Evloev oraz Lerone Murphy. Obaj muszą jednak poczekać na swoją szansę, bowiem już na początku lutego do pojedynku mistrzowskiego ponownie stanie Diego Lopes.

Demetrious Johnson punktuje decyzję matchmakerów UFC

Wspominany Brytyjczyk był gościem podcastu Demetriousa Johnsona. Były mistrz UFC nie krył zaskoczenia i jasno dał do zrozumienia, że to właśnie Lerone’a Murphy’ego spodziewał się zobaczyć w kolejnym title shocie dla Volkanovskiego. „Mighty Mouse” po raz kolejny uderzył w politykę matchmakingową organizacji:

Sprawdź!  Walka w UFC za mniejsze pieniądze? Mistrz KSW szczerze o sportowych marzeniach

Wszyscy myśleli, że to ty, Lerone, będziesz walczyć o pas. Tymczasem postawili na gościa, który miał już swoją szansę i przegrał pojedynek stosunkiem 4 do 1. Dla mnie „Volk” zdominował Lopesa. Później Diego walczył z Jeanem Silvą. Wygrał, ale to była prawdziwa bitka i Lopes był w niej podłączony. Tam były ostre wymiany. Jedna taka wygrana walka i dostaje kolejną szansę stoczenia pojedynku o tytuł…? Nie wiem dlaczego tak się stało. Zadecydowała popularność? Może sprzedaje dużo biletów? Nie mam pojęcia… – powiedział „Mighty Mouse”.

Robimy z tego konkurs popularności, czy robimy to, po to, aby przekonać się, kto jest lepszy? Dlatego zawsze kwestionuję sens i słuszność nazywania UFC 'sportem’. Powtarzan, że to nie sport tylko selektywne wybieranie. To działa na zasadzie: 'damy tego zawodnika bo on jest z tego rynku, na którym nam zależy i chcemy tam zapuścić korzenie’. OK, niech to tak wygląda. Tylko niech nie mydlą nam oczu – kontynuował.

Wypowiedzi Johnsona wpisują się w podobny ton, jaki niedawno zaprezentował Khabib Nurmagomedov. Dagestańczyk stwierdził, że amerykańskie organizacje celowo unikają kontraktowania jego krajanów, obawiając się ich dominacji sportowej. Problemem – zdaniem Khabiba – ma być brak medialności i niechęć do promowania wydarzeń, co w dzisiejszym UFC często okazuje się ważniejsze niż czysto sportowe kryteria.

Jakub Hryniewicz

Wielki fan Arsenalu i UFC, dla którego gotów jest zarwać każdą noc. Lubię merytoryczną dyskusję, dobrą kuchnię i długie spacery. Najbardziej jednak kawę, która wiernie towarzyszy przy stukaniu w klawiaturę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.