
W co-main evencie gali XTB KSW 115 doszło do pojedynku, który miał spore znaczenie w kontekście rywalizacji w kategorii półśredniej. Artur Szczepaniak stanął w klatce naprzeciw Kacpra Koziorzębskiego.
Dla Szczepaniaka był to dziewiąty występ w KSW. Polak, mieszkający na co dzień w Belgii, wcześniej musiał uznać wyższość Adriana Bartosińskiego i Madarsa Fleminasa, którzy wkrótce zmierzą się w walce o pas mistrzowski. Po tych porażkach „Król Artur” odbudował się, wygrywając trzy kolejne pojedynki, wszystkie kończąc już w pierwszych rundach.
Przed starciem to właśnie Szczepaniak uchodził za faworyta. Kacper Koziorzębski jednak niejednokrotnie udowadniał, że potrafi zaskoczyć rywali. Reprezentant Bonzai MMA Wrocław wchodził do klatki na fali trzech wygranych przez decyzję sędziów, w tym nad Madarsem Fleminasem, co zapowiadało zacięty pojedynek.
KSW 115: Szczepaniak vs. Koziorzębski – relacja z walki
Runda 1.: Koziorzębski rozpoczął od pojedynczych kopnięć z doskoku. Kacper dużo się przy tym ruszał, przed czającym się Arturem Szczepaniakiem. „Król Artur” próbował wstrzelić się z kopnięciem na atakującego „Wióra”, ale trafił centralnie w krocze. Koziorzębski na szczęście nie kazał na siebie długo czekać. Szczepaniak rzucił się z sierpami, ale był bardzo niecelny. „Wiór” skutecznie uciekał z linii ciosu Szczepaniaka, choć swoje zgarniał. Szczepaniak zszedł po nogi, obalił, ale Koziorzębski uciekł mu do klinczu na siatce.
Runda 2.: Panowie aktywnie zaczęli rundę od kopnięć, Szczepaniak czyhał z high kickiem, który kontrować prawym próbował Koziorzębski. Kacper schodził do lewej strony, ale Artur wyczuł jego atak i złapał klincz, który zakończył sierpem na rozerwaniu. Świetny prawy Koziorzębskiego, Szczepaniak musiał przemyśleć pomysł lewego high kicka. Zawodnicy rozkręcali się z sekundy na sekundę… co przerwało kolejne kopnięcie „Króla Artura” poniżej pasa. Koziorzębski świetnie trzymał dystans kopnięciami i ciosami, a spamując tymi ostatnimi bronił się też w klinczu na siatce. Szczepaniak jeszcze na koniec rundy trafił kolanem na ochraniacz. Koziorzębski naruszył jeszcze Szczepaniaka kopnięciem, ale zabrakło senacyjnego nokautu.
Runda 3.: Koziorzębski sporo się ruszał, Szczepaniak zaś ochoczo ruszał z ofensywą. Artur straszył sierpami i próbował zatrzymać przeciwnika kopnięciami. Koziorzębski przygotował znakomity krótki łokieć na skracającego dystans „Króla Artura”. Szczepaniak myślał o sprowadzeniu, ale to „Wiór” przewrócił go na deski! Koziorzębski bardzo inteligentnie walczył z przeciwnikiem, którego jeszcze trafił celnym ciosem. Szczepaniak bronił się up kickiem… i trafił w okolice krocza! Odjęty punkt zdziwionemu Szczepaniakowi, który miał 2 minuty na podkręcenie tempa. „Król Artur” trafił prawym, oberwał podbródkowym, ale złapał klincz na siatce pracując nad obaleniem. Szczepaniak miał „Wióra” dociśniętego do siatki, ale czy seria kolan na uda zdołała przekonać sędziów?
Wynik: Kacper Koziorzębski wygrał większościową decyzją sędziów.