Włodarczyk wrócił do konfliktu z Ziółkowskim. „Nie chodziło mi o to, że kogoś zaatakował”

Igor Włodarczyk ponownie zabrał głos w sprawie spięcia z Marianem Ziółkowskim. Niepokonany zawodnik KSW doprecyzował, co dokładnie wywołało jego ostrą reakcję po słowach „Golden Boya”. Jak zaznaczył, nie chodziło o samo wspomnienie bliskiej mu osoby, lecz o komentowanie jego emocji po stracie przyjaciela.

Konflikt pomiędzy zawodnikami rozpoczął się po tym, jak Włodarczyk wyzwał Ziółkowskiego do walki. Były mistrz kategorii lekkiej odpowiedział, że jest gotowy na takie zestawienie, ale ze względu na wcześniejsze zobowiązania wskazał jako możliwy termin marzec lub kwiecień.

23-latek szybko dał do zrozumienia, że nie zamierza czekać tak długo. Jego priorytetem jest obecnie walka z Mateuszem Makarowskim, a potencjalne starcie z „Golden Boyem” zeszło na dalszy plan.

Najwięcej emocji wywołała jednak wypowiedź Ziółkowskiego dotycząca zachowania Włodarczyka po ostatniej walce. Były mistrz zwrócił uwagę, że młodszy zawodnik po bardzo emocjonalnym wspomnieniu zmarłego przyjaciela szybko przeszedł do sportowych tematów i rzucenia wyzwania.

Włodarczyk tłumaczy, co go zabolało

W programie Oktagon Live Igor Włodarczyk postanowił jeszcze raz wyjaśnić swoje stanowisko.

– Mnie właśnie nie chodziło o to, że Marian poruszył tam temat pewnej osoby, że jako zaatakował kogoś. Nie, w ogóle mi o to nie chodziło, bo tam nie było takiego przekazu – wyjaśnił Włodarczyk. – Bardziej mi chodziło o to, że jeżeli wyzywamy kogoś do walki, chcemy z kimś zawalczyć, to jest to po prostu nieeleganckie poruszać tematy kogoś uczuć, emocji związanych z daną sytuacją po prostu.

Niepokonany fighter zaznaczył, że jego zdaniem między zawodnikami jest miejsce na ostre słowa i medialne zaczepki, ale są granice, których nie powinno się przekraczać.

– Uważam, że my, jako zawodnicy, możemy w siebie strzelać i naprawdę z wieloma tematami możemy się zgadzać lub nie, ale emocje, które towarzyszą osobie po takim czymś, wydaje mi się, że trzeba zostawić na bok i nie mówić, czy coś jest wygenerowane przez Chat GPT czy sztuczne, bo nikt nie był w mojej skórze i nikt o tym nie wie. To było moim zdaniem nieeleganckie i to jest moje zdanie.

Włodarczyk doprecyzował więc, że nie odczytał wypowiedzi Ziółkowskiego jako ataku na zmarłego przyjaciela. Problemem było dla niego sugerowanie, że jego reakcja mogła być sztuczna czy wykreowana.

Po wcześniejszej bardzo ostrej odpowiedzi 23-latek nie złagodził oceny samej sytuacji, ale precyzyjnie wskazał, gdzie jego zdaniem została przekroczona granica.

Sportowo temat ich walki nadal pozostaje daleki od konkretów. Włodarczyk nie chce czekać do wiosny i jasno deklaruje, że w pierwszej kolejności interesuje go pojedynek z Mateuszem Makarowskim.